Pokazywanie postów oznaczonych etykietą .we’ll take manhattan.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą .we’ll take manhattan.. Pokaż wszystkie posty

3 lipca 2012

.we'll take manhattan - napisy PL.

Tak, w końcu się za to wzięłam i mam dla Was polskie napisy do We'll Take Manhattan.
Z pewnością porobiłam jakieś błędy, no i nie za dobrze mi idzie tłumaczenie podtekstów seksualnych xD Ale myślę, że nie jest źle.


Napisy (oraz film) do pobrania na moim chomiku:

Napisy wstawiłam jeszcze na inną stronkę. Wystarczy, że klikniecie poniżej:
(EDIT: stary link nie działał, dlatego wstawiłam na mojego Gmaila, bo to mi się samo nie usunie, mam nadzieję :) Żeby pobrać napisy wystarczy kliknąć Ctrl+S albo tą taką strzałkę na pasku u góry)

5 kwietnia 2012

.we'll take manhattan - napisy PL.

Witam :)
Zbliżają się matury, co dla mnie, szczęśliwej pierwszoklasistki, oznacza trochę wolnego od szkoły. Już jakiś czas zastanawiałam się nad przetłumaczeniem napisów do We'll Take Manhattan, ale nie jestem pewna, czy jest w ogóle sens. Więc chytrze zaplanowałam, że sprawdzę, ile osób wpadnie na tego posta poszukując polskich napisów do We'll Take Manhattan. 
Jeśli w ogóle ktoś będzie tym zainteresowany, to z chęcią je przetłumaczę. 
Więc jeśli nie wpadłaś/wpadłeś na ten post poszukując napisów, ale chciałbyś/chciałabyś, żebym je przetłumaczyła, to proszę o zostawienie komentarza, żebym mogła się zorientować, czy mam w ogóle dla kogo je tłumaczyć :)

EDIT:
Napisy już przetłumaczone :)
Po linki zapraszam do TEGO posta :)

2 marca 2012

.filmiki.

Witam :)
Oczywiście jak zwykle jestem spóźniona, ale niestety miałam męczący tydzień w szkole. W ogóle podejrzewam, że jeszcze przez dłuższy czas newsy będę dodawała z opóźnieniem, bo w zasadzie tylko w weekendy mam wystarczająco czasu. Tak FYI.


Tak czy inaczej, pojawiły się trzy filmiki z krótkimi wywiadami z Kazz, które prawdopodobnie miały promować We'll Take Manhattan w USA. Zapraszam do oglądania.


23 lutego 2012

.we'll take manhattan.

Wczoraj w końcu udało mi się obejrzeć We'll Take Manhattan i stwierdziłam, że skrobnę tutaj kilka słów o moich wrażeniach.

Zacznijmy od tego, że niezbyt interesuję się modą, fotografią, a już na pewno nie latami sześćdziesiątymi, więc film obejrzałam w zasadzie tylko ze względu na Karen. Ale ostatecznie muszę przyznać, że historia Jean i Davida była całkiem interesująca. Nie wiem czy te zdjęcia naprawdę były takie nowatorskie, bo dzisiaj wydają się takie... no, normalne. Nie są wielkim szokiem, że tak to ujmę, a wtedy niby zrobiło to dużo szumu.  Ogólnie uważam, że film był całkiem niezły, ale nie jest ze mnie jakiś wielki krytyk filmowy - jestem chyba z tego pokolenia, któremu wszystko się podoba :)

Starałam się skupić na Karen, bo pokładałam w niej wielkie nadzieję i liczyłam, że ten film będzie jakimś wielkim popisem aktorskim. Uważam, że Kazz ma niesamowity potencjał, pokazała to w The Girl Who Waited. Ale pod tym względem ten film mnie rozczarował. Zastanawiałam się jakiś czas nad tym wszystkim i doszłam do wniosku, że to nawet nie tyle wina Karen, co samego scenariusza. Jej postać niewiele mówiła, jej głównym zadaniem było świetnie wyglądać na zdjęciach i akurat w tym się sprawdziła. Film skupił się bardziej na genialności Bailey'a niż na przedstawieniu ich obojga. David zwyczajnie był dominującą postacią - wredny, przesadnie pewny siebie playboy to właśnie typ postaci, która zazwyczaj zajmuje pierwsze miejsce na ekranie, czyż nie? Wyglądało to tak, jakby Jean mu jedynie towarzyszyła - rzadko miała swoje zdanie, bo zdawała się na swojego ukochanego, który był dla niej dość niemiły, nie oszukujmy się. Było kilka momentów, w których Jean pokazywała trochę pazura, ale w porównaniu z Bailey'em, jej postać wypadła dość blado. I, jak już mówiłam, nie uważam, że to wina wyłącznie Karen. Już jakiś czas temu przejrzałam prawdziwe zdjęcia z tej sesji i dopiero wtedy sobie uświadomiłam, że Kazz miała dość trudne zadanie - ona nie miała dobrze wyglądać na zdjęciach. Miała wyglądać niemal dokładnie tak samo jak Jean pięćdziesiąt lat temu. Więc zwracam honor mojej ulubionej Szkotce, bo w tym się, moim zdaniem, sprawdziła :)

Poniżej wstawiam po dwa zdjęcia do porównania :)
        (c) Flickr.com                                                (c) KarenGillanFan

         (c) TheLicentiate.com                                 (c) KarenGillanFan

21 stycznia 2012

.zdjęcia, filmik.

Karen zrobiono naprawdę, naprawdę prześliczną sesję do Radio Timesa. Te cuda możecie obejrzeć klikając na obrazek poniżej:
Kazz uczestniczyła też w dziwnym czymś, co zapewne miało promować We'll Take Manhattan, bo pisze coś o kanale Ovation, na którym ten film ma być wyemitowany w USA.
Zdjęcia:

Zdjęcia w wersji HQ:

Na koniec mam dla Was klip promujący We'll Take Manhattan, który, niestety jest bez dźwięku, ale możemy zobaczyć kilka ślicznych ujęć Kazz. Oglądałam dzisiaj trochę zdjęć Jean Shrimpton i muszę przyznać, że Karen naprawdę dobrze sobie radzi - nie, żebym się na tym znała, ale pozy są bardzo podobne. Z tym że Kazz jest ładniejsza xD

.skany.

Witam po dłuższej przerwie ;) Co prawda, u Karen się troszkę działo w tym czasie, jednak nie dawałam rady zabrać się za tłumaczenie wywiadów itp. Prawie co dzień przeglądam wiadomości o Kazz, ale niektóre sobie zwyczajnie odpuszczam, bo nie mam czasu tłumaczyć tego wszystkiego. W końcu jednak udało mi się wczoraj zabrać za tłumaczenie jednego wywiadu, a drugi zrobiłam dziś rano :) Co prawda, jest jeszcze jeden, ale jakoś na razie nie mam ani czasu, ani ochoty go tłumaczyć, może zajmę się tym wieczorem ;) Jeszcze dziś, pewnie niedługo, planuję zrobić mały update zdjęć.


Przejdźmy do pierwszego wywiadu dla magazynu Observer z 14 stycznia:

Za pomoc w tłumaczeniu bardzo dziękuję Marcie (Xrated z tekstowo.pl) razem z którą próbowałam zrozumieć o czym do cholery gada Kazz i która sama też przetłumaczyła część wywiadu :) 

Grając Shrimp
Według Matta Smitha, to "najseksowniejsza towarzyszka" Doctora Who. Teraz Karen Gillan zagra Jean Shrimpton. Opowie Evie Wiseman o swojej obsesji na punkcie lat sześćdziesiątych i czemu chciałaby móc sprawić, że wszyscy ludzie byliby zakochani.

   Pewnego zimowego tygodnia roku 1962, David Bailey zabrał osiemnastoletnią Jean Shrimpton i pluszowego misia ze smutnymi oczami do Harlem, gdzie zrobił zdjęcia do modowej opowieści dla Vogue'a, które na zawsze zmieniły oblicze fotografii modowej. Zdjęcia wciąż wyglądają nowocześnie - błyszcząca czarno-biała konstrukcja Mostu Brooklińskiego - surowa i żłowróbna - a pośrodku złowieszczy pluszak, podkreślający niewinność Shrimpton. Tego tygodnia Bailey (arogancki, żonaty dwudziestotrzylatek) i Shrimpton (kapryśna dziewczyna z farmy z Buckinghamshire) pokochali się - w tym miesiącu BBC4 wyemituje We'll Take Manhattan, dramat o ich romansie. Karen Gillan, która najlepiej znana jest jako pomocnica Doctora Who, Amy Pond (Matt Smith ogłosił ją "najseksowniejszą towarzyszką), zagra "Shrimp" i ukaże jej wygięte w dziwnych kątach łokcie i zdeterminowane spojrzenie. W prawdziwym życiu Gillan ma energię rozpuszczającej się aspiryny - musuje. Piszczy.
   Urodzona dwadzieścia trzy lata temu w Inverness Gillan przeprowadziła się do Londynu, by uczyć się aktorstwa; przed rolą w Doctorze Who pracowała jako modelka po tym, jak została zauważona, kiedy pracowała za barem. 
  - Ale nigdy nie zależało mi na modelingu - mówi. - Jako modelka jesteś bezsilna.
W zeszłym roku podczas jednego z nieczęsto udzielanych wywiadów, sama Shrimpton (teraz, kiedy ma 69 lat, jest właścicielką hotelu w Penzance) powiedziała coś podobnego:
  - Nigdy nie lubiłam, gdy robiono mi zdjęcia. Po prostu jakimś sposobem byłam w w tym dobra.
Za to Gillan lubi grać.
- To poszukiwanie żywej reakcji - mówi i trzepocze rękami, jakby chciała odsunąć od siebie wszelkie dostrzegalne pretensje [nie mam pojęcia o co chodzi xD - przyp. tłum.]
   Jest agresywnie wysoka i ceramicznie blada; jej oczy rozszerzają się do wielkości spodków, kiedy jest podekscytowana i odruchowo utrzymuje kontakt wzrokowy.
  - Mam obsesję na punkcie lat sześćdziesiątych. To była ostatnia rewolucja! - mówi i jej zielone oczy rozszerzają się. Ostatnio grała Shrimpton, ale również pojawiła się w Donmarze w sztuce Johna Osborne'a Inadmissible Evidence, którą napisano w 1964 roku.
  - Wtedy kobiety miały szalony zamiar pracowania dopóki nie urodzą dziecka. Jakby zabijały czas, a swoje życia poświęcały małżeństwu. Interesuje mi ten okres wcześniej, kiedy jedyne, czego oczekiwały, to obijanie się i czekanie...
   We'll Take Manhattan to obrazy fotogenicznego romansu przeplatane z niepokojem klas społecznych [?] i właściwej temu okresowi mizoginii. Podczas gdy Shrimpton jest przedstawiona jako czarująca, niewinna muza, która niewiele mówi, ale za to wygląda świetnie, Bailey (grany przez Aneurina Barnarda) to apodyktyczny, wrogi "artysta", który groźnie krzyczy na kobiety, wykorzystuje Shrimpton i opuszcza swoją żonę. Powiem to na głos - Bailey wygląda na zwykłego chuja, prawda? [wybaczcie dosłowność, ale to słowo naprawdę zostało użyte w wywiadzie xD - przyp. tłum.] Gillan unosi brwi.
  - Och! - mówi. - Umm. No cóż... Nie jest zbyt uprzejmy - zgadza się. - Jest zbyt pewny siebie, arogancki. Ale ją uwielbia. Wynosił ją na piedestał. Lubi ją z jej niedoskonałościami.
   Kiedy w zeszłym roku sam David Bailey zrobił Gillan i Bernardowi zdjęcia dla Vogue'a, dwa razy wysyłał ją z powrotem na poprawki makijażu, mówiąc: "Jej oczy powinny być okrąglejsze i smutniejsze." W filmie [David] mówi [Jean], że podoba mu się z podkrążonymi oczami po tym, jak płakała przez niego całą noc.
  - Jak powiedziałam, jako modelka jesteś bezsilna, ale oni współpracowali ze sobą.
   Czy Gillan sądzi, że Shrimpton została ukazana silna w tym związku?
  - O modelkach mówi się, że takie nie są. Ludzie nadal tak uważają. Ale Jean odeszła od ojca [kiedy ten był przeciwny jej romansowi z żonatym mężczyzną], co ukazuje, że potrafiła się odgryźć. Uważam, że była zawzięta. W głębi serca. - Gillan uśmiecha się szeroko. Mówi, że najbardziej identyfikuje się ze Shrimpton przed poznaniem Bailey'a, "dziewczyną na krawędzi stania się kobietą. Granie jej nauczyło mnie, że jestem silniejsza, niż sądziłam i że należy cenić szanse, jakie się dostaje - ona jest jedną z osób, które zrobiły karierę; osób, które zmieniły coś dla ludzi takich jak ja."
   Gillan uważa się za osobę stabilną – jest w długotrwałym związku [już nie, o czym przeczytacie w kolejnym wywiadzie - przyp. tłum.], blisko z rodzicami (jej matka jest zagorzałą fanką Doktora Who – posiada nawet płyn do kąpieli z Dalekiem) oraz ze swoimi przyjaciółmi z Inverness.
  - Jedna z nich jest sprzątaczką, inna opiekunką w domu starców, ja natomiast zanurzam się i wyłaniam z londyńskiej sceny. Jednak to doprowadza mnie do szaleństwa. Wychodzenie każdego wieczora „zaśmieca” moją głowę.
Zatem co oczyszcza jej umysł? Co pozwala jej się zrelaksować?
  - Przestrzeń!
Przestrzeń?
  - Przestrzeń! Kiedyś byłam w Królewskim Obserwatorium, gdzie znajduje się największy teleskop w UK. Widziałam gwiazdę, która świeciła 47 lat temu.
Podnosi się by znaleźć telefon, po czym pokazuje mi swój wygaszacz ekranu przedstawiający Saturna.
  - Tak. Przestrzeń mnie fascynuje. Moim marzeniem jest by polecieć w kosmos. Uważam, że znaczenie słowa „marzenie” jest bardzo interesujące. No i mózg. Czy wiedziałeś, że mózg ma trzy warstwy i kiedy jesteśmy pijani, powracamy do tej najbardziej wewnętrznej, której jedynym priorytetem jest wzbudzanie chęci jedzenia, spania i „chęć kontaktu z partnerem”. Właśnie tą warstwą kojarzymy muzykę, dokładnie tą, ostatnią! Wiedziałeś o tym?
Nie! Kim zostałaby jeśli nie aktorką? Czy wróciłaby do college’u by kontynuować naukę?
  - Zostałabym hipnotyzerką, jak Paul McKenna. Sprawiałabym, że ludzie czuliby się jakby byli zakochani.
   Mimo, że czuje ulgę opuszczając Doctora Who w następnym sezonie, jest jeszcze trochę czasu zanim będzie musiała pomyśleć nad zmianą w swej karierze. Jak bardzo nie próbowałaby tego w sobie tłumić, przebywać poza czerwonymi dywanami, poza taksówkami, poza zasięgiem swych kolegów po fachu, jej sława rośnie. Dopiero co wróciła ze spotkań w Los Angeles „które właściwie były dość dziwne. W Wielkiej Brytanii próbują jakby analizować twój charakter; tutaj chcą dowiedzieć się na co tak naprawdę cię stać”
   Czy potrafi sobie wyobrazić przeprowadzkę do Hollywood? Co by zrobiła? Myśli przez chwilę zakręcając przy tym na swym długim, bladym palcu kosmyk swych włosów o kolorze keczupu.
  - Myślę... - mówi wolno. - Myślę, że pozostałabym w cieniu. 
------------------------------------------------------------------------

Drugi wywiad udzielony został dla Radio Timesa z 17 stycznia:

Większość tego artykułu jest jakby wprowadzeniem mówiącym o historii Jean i Davida, dlatego to sobie odpuściłam i przeszłam od razu do ostatniej strony, na której jest wywiad z Karen.

Co się stało, kiedy Karen Gillan spotkała buntownika z East End?
[już kiedyś pisałam, East End todzielnica Londynu, w której urodził się Bailey - przyp. tłum.]
   Karen Gillan jest byłą modelką, która lubi pokazywać swoje długie nogi nosząc skąpe minispódniczki, ale podobieństwa między gwiazdą We'll Take Manhattan a Jean Shrimton - supermodelką z lat sześćdziesiątych którą gra -  nie kończą się na tym. Gillan również zakochała się w fotografie. Tyle że w przeciwieństwie do Shrimpton i Bailey'a, [Karen] rozstała się ze swoim chłopakiem, Patrickiem Greenem po powrocie z Nowego Jorku. [słyszałam te plotki i mogę tylko powiedzieć jedno: WRESZCIE! Żeby tylko Matt nie zszedł się znowu z Daisy, a może wkrótce będziemy mieć uroczą parę! - przyp. tłum.]
   Po tym jak ostatnio wydostała się z sześcioletniego związku z Greenem, Gillan rozumie chemię między Shrimpton a Bailey'em. 
  - Uważam, że to naprawdę interesujący aspekt ich związku, który wyjaśnia jej postępowanie - zgadza się Gillan, pomimo że ostrożnie wyjaśnia, że jej własny związek nie był w stylu romansu artysty i jego muzy. 
  - Nigdy nie robiliśmy czegoś takiego. Uważam, że zdrowiej jest oddzielać pewne rzeczy w związku. 
   Znana najbardziej z roli Amy Pond, towarzyszka Doctora Who, Gillan dorastała w Inverness, gdzie narodziło się jej wyczucie mody.
  - Tata zabierał mnie do secondhandów, żeby oglądać płyty - i wtedy zobaczyłam ciuchy.
   Obecnie jest czymś w stylu ulubienicy mody - nawet wzięła ostatnio udział w sesji dla Vogue'a wykonanej przez Bailey'a - więc zawdzięcza Shrimpton o wiele więcej. 
  - Ilekroć wysyłałam stylistce zdjęcie ze strojem, który mi się podobał, zawsze pojawiała się na nim [Jean] - co jest zabawne, bo to zaczęło się długo przed filmem. Więc kiedy przysłano mi scenariusz, pomyślałam sobie: 'Idealnie!'
   Ku swojemu rozczarowaniu, Gillan nie miała okazji zapytać swojej idolki czy ona też wolałaby oddzielać swoje życie zawodowe od prywatnego. Teraz Shrimpton prowadzi hotel w Penzance i unika wystąpień publicznych; mimo że udzieliła błogosławieństwa We'll Take Manhattan, nie chciała być w film zaangażowana. 
  - Myślałam o zameldowaniu się w jej hotelu - mówi Gillan - ale doszłam do wniosku, że mogłoby być to trochę niegrzeczne!
Jednak była usatysfakcjonowana metaforycznym poklepaniem po plecach:
  - [Shrimpton] widziała [film] i naprawdę się jej spodobał; zostawiła mi wiadomość na poczcie głosowej, że bezbłędnie to ujęliśmy, więc to był najlepszy komplement, jaki mogłam usłyszeć.
   Za to Bailey okazał się tak samo onieśmielający jak twierdzono. 
  - Nie byłam pewna czy go spotkam i wtedy zadzwoniono do mnie i powiedziano: "Robisz sesję zdjęciową z Davidem Bailey'em." W najśmielszych snach nie sądziłam, że to się stanie. Znalazłam o nim tyle informacji, iż sądziłam, że wiem czego się spodziewać.
I?
  - David Bailey jest zabawny. Manipuluje tobą, żeby cię sprowokować.
   Po raz pierwszy od opuszczenia szkoły aktorskiej, kiedy to podpisała umowę z agencją modelingową, żeby mieć z czego zapłacić rachunki, aktorka poczuła się zawstydzona przed aparatem.
   - Ciągle krzyczał: "Zaskocz mnie! Zrób coś!" Wygląda to tak, jakby podbudowywał twoją pewność siebie, a po chwili znów ją burzył. Ciągle mi mówił: "Jesteś śliczna, ale śliczne dziewczyny są jak czerwone autobusy."
W sensie że pojawiają się regularnie?
  - Zasadniczo chodziło mu o to, że bycie śliczną nie wystarczy, żeby zrobić ciekawe zdjęcie.
   Gillan musi mieć nadzieję, że słowa Bailey'a nie pojawią się z powrotem by ją prześladować teraz, kiedy jej dni w Doctorze Who są policzone.
  - To naprawdę była wspólna decyzja - upiera się, mówiąc o ostatnio upublicznionej wiadomości, że opuszcza serial. - Steven Moffat i ja zdecydowaliśmy, że to będzie najlepszy czas, by Amy odeszła.
Gillan może i wie kiedy dokładnie, ale nie wie jak - wie tylko, że Moffat obiecał, że to będzie moment łamiący serca.
  - Chciałabym zobaczyć jak [Amy] odchodzi w blasku chwały.
   Jej pierwszym projektem po DW będzie Not Another Happy Ending, dziwny, niezależny film.
  - Scenariusz jest świetny; naprawdę zabawny.
Gillan zagra ekscentryczną pisarkę z blokadą twórczą. A potem? Zajmie się Hollywoodem?
  - Och, to by było zabawne. Lubię Stany.

14 stycznia 2012

.wywiadzik.

Trochę się zbierałam, żeby przetłumaczyć ten wywiad, ale w końcu znalazłam chwilę. Miłego czytania :)


Aktorka o graniu Jean Shrimpton
Kiedy pojawiła się wiadomość, że gwiazda Doctora Who, Karen Gillan zagra modelkę Jean Shrimpton, byliśmy zaintrygowani. Gillan bez wątpienia jest jedną z najbardziej stylowych asystentek Doktora z ostatnich lat, ale jak powiedzie jej się z rolą ikonu stylu lat sześćdziesiątych? We'll Take Manhattan pojawi się na naszych ekranach w przyszłym tygodniu [kłamstwo! Według BBC, wyemitowany zostanie dopiero 26 stycznia - przyp. tłum.], Lisa Merrick-Lawless ze Stylist odkrywa, co ją napędza [dosłownie: co nią powoduje, kieruje itp. - przyp. tłum.]


Poszłaś do szkoły aktorskiej w wieku szesnastu lat. Jaka była pierwsza rzecz, która zainspirowała cię do zostania aktorką?
Nie jestem pewna czy potrafię wskazać konkretny moment. Myślę, że to związane jest z byciem jedynaczką i spędzaniem mnóstwa czasu w samotności. Zaczęłam kwestionować różnicę między życiem w rzeczywistości a wyobrażaniem jej sobie. Musiałam użyć swojej wyobraźni, żeby się bawić.


Jaki miałaś plan B w razie, gdyby nie powiodło ci się w aktorstwie? 
Nie wierzę w plany B. Jeśli masz plan w razie niepowodzenia, bardzo prawdopodobne jest, że ci się nie powiedzie, ale jeśli nie masz nic, nie możesz sobie na to pozwolić i musisz się ciągle starać.


Masz pojawić w programie We'll Take Manhattan jako modelka z lat sześćdziesiątych, Jean Shrimpton. Spotkałaś ją, przygotowując się do roli?
Nie. Nie miałam okazji, bo ona ceni sobie swoją prywatność. Prowadzi hotel w Penzance [miasto w Kornwalii. Jest najbardziej wysuniętym na południowy wschód miastem Brytanii, jak podaje Wikipedia - przyp. tłum.]. Kusiło mnie, żeby się tam zameldować, ale stwierdziłam, że mogłoby to być trochę dziwne. Aczkolwiek czytałam jej autobiografię i jej przewodnik po modelingu. Przewodnik napisała u szczytu swej kariery, a autobiografię w późnym wieku, więc jest o wiele szczersza na temat tego, co o tym sądzi. Nienawidziła sławy.


Czułaś większą presję żeby 'ująć to dobrze', bo odgrywasz żywą osobę?
Tak. Ogromną. Ale ona widziała film i zostawiła mi wiadomość, że jej się podobało, więc to było świetne.


Ty też zajmowałaś się kiedyś modelingiem; zgadzasz się z jej spostrzeżeniami o tym przemyśle?
Tak. Rozumiem wszystko, co mówi o modelingu. Modelka robi to, co ci każą. Nie bardzo mi to kiedykolwiek przeszkadzało, bo niezbyt zależało mi na sukcesie. Nie zależało mi na karierze w modelingu, więc nie czułam presji.


Historia Jean i fotografa Davida Bailey'a to raczej historia miłosna. Jesteś romantyczką?
Tak sądzę. Nie jestem do końca pewna. Z pewnością nie jestem sentymentalna. Zbyt duże uczucie mi przeszkadza, bo jestem zodiakalnym strzelcem i potrzebuję przestrzeni.


Łatwo się wzruszasz?
Tak. Jeśli coś mnie naprawdę poruszy, to czuję to przez długi czas. Właśnie widziałam film Shame [Wstyd. Jeśli ten z 2011 roku, to gra w nim Carey Mulligan, czyli Sally Sparrow w Blink z trzeciej serii DW - przyp. tłum.] i bardzo mnie wzruszył. I książka Weronika Postanawia Umrzeć [Paulo Coelho. Boże, nie dotrwałam do końca, to nie dla mnie. Pewnie tego 'nie rozumiem', czy coś, ale to było totalnie dziwne - przyp. tłum.]. Zmusza cię do myślenia. Lubię rzeczy, które sprawiają, że zastanawiam się nad swoim życiem.


Co robisz, żeby zagwarantować sobie pracę, która będzie dla ciebie wyzwaniem?
Ostatnio pojawiłam się w sztuce [Inadmissible Evidence w londyńskim Donmarze] i to było świetne. Czułam się jakbym szła na wojnę. Jest wielka różnica między teatrem a filmem, tutaj masz natychmiastową reakcję. To właśnie jest w tym niesamowite. I od zawsze staram się pisać. Nie sądzę, że jestem jakoś strasznie pod tym względem uzdolniona, ale naprawdę to lubię i chciałabym stworzyć coś, co byłoby warte zachodu. Lubię odkrywać życie, o co w nim chodzi i różne sposoby myślenia.


Jakie masz jeszcze ambicje?
Chciałabym podróżować. Chcę zobaczyć wszystkie cuda natury we Wszechświecie; to byłoby fajne. Ostatnio odwiedziłam Las Vegas i było świetnie. Wszystko jest sztuczne, to coś jak plac zabaw dla dorosłych. Poza tym, tak na poważnie, chciałabym wyruszyć w kosmos. Uważam, że to niesamowite, że ludzie unoszą się w powietrzu, kiedy tam są. To wydaje się strasznie zabawne.


Ważne jest dla ciebie, żeby przeżyć życie radośnie?
Tak, w pewnym sensie mam na tym punkcie obsesję. Najbardziej się boję pomyśleć kiedyś: 'A co by było gdyby...?". Więc lubię się bawić cały czas.


Na przykład?
Od zawsze kocham muzykę i jestem wielką fanką magii i hipnozy. Uwielbiam Paula McKenna. Byłam kiedyś zahipnotyzowana i to było niesamowicie relaksujące. Podświadomość mnie fascynuje.
źródło: Stylist.co.UK

11 stycznia 2012

.zwiastun.

Pojawił się zwiastun We'll Take Manhattan, w którym Kazz gra Jean Shrimpton, modelkę z lat sześćdziesiątych, jak pewnie wiecie. Zapraszam na oglądania :)

7 stycznia 2012

.zdjęcia, filmik.

Witam.
Ostatnio totalnie się rozleniwiłam (to chyba przerwa świąteczna wytrąciła mnie z normalnej rutyny i dalej dochodzę do siebie), tak więc nic tu nie pisałam. Nie, żeby u Karen działo się aż tak dużo. Ale pojawiło się trochę zdjęć. I ostatnio była w programie Grahama Nortona, ale wszystko po kolei.
Zacznijmy od zdjęć:

Kiedyś, już jakiś czas temu, a konkretnie tutaj wstawiłam dwa zdjęcia Karen z jakiejś sesji. Teraz pojawiło się kilka nowych. Możecie je zobaczyć tutaj: 

Jest też trochę zdjęć z najnowszego projektu Karen (który ma być emitowany na BBC4 już pod koniec stycznia!) We'll Take Manhattan:

No i na koniec, Karen (i m.in. Martin Freeman, czyli John Watson z Sherlocka, którego ostatni odcinek był, swoją drogą, genialny) pojawiła się w programie Grahama Nortona. Możecie zobaczyć fragmenty poniżej:

Karen Gillan/Martin Freeman interview przez BlogtorWho

15 grudnia 2011

.zdjęcie.

Ostatnio pojawiło się nowe zdjęcie przedstawiające Kazz i tego faceta z dziwnym imieniem na A (haha xD) jako Jean Shrimpton i David Bailey:



P.S. Przetłumaczyłam już prawie cały najnowszy wywiad z Karen, zostało mi tylko kilka ostatnich pytań, ale niestety się dziś nie wyrobię, bo muszę się trochę pouczyć. Jutro wieczorem powinien już być, chyba że będę miała wybitne problemy z Internetem, jak to się ostatnio często zdarza, niestety. Ale jestem dobrej myśli :)

26 listopada 2011

.artykuł.

Karen Gillan: 'Martwiłam się, że Jean Shrimpton nie spodoba się jak ją gram'
Podczas przerwy od pościgu za kosmitami przez cały kosmos, Karen Gillan gra modelkę i aktorkę z lat sześćdziesiątych, Jean Shrimpton, w nadchodzącym filmie telewizyjnym, We'll Take Manhattan, który przed wszystkim skupia się na burzliwym związku Jean i Davida Bailey'a. Naturalnie, martwiono się, że prawdziwa Jean Shrimpton powie, że z jej punktu widzenia ta fikcyjna relacja jest zupełnie błędna. 
Myślę, że czuję większą presję, ponieważ część mnie uważa, że powinnam ukazać, jaką ona naprawdę była osobą. I oni wciąż żyją, co również jest bardzo ważne, bo obejrzą, jak ich przedstawimy - powiedziała Karen dla TV Choice. - Ale ona już to widziała i jej się podobało, co jest bardzo miłe.
Oczywiście, najlepszą rzeczą w graniu modelki ze śmietanki towarzyskiej jest całe to podróżowanie, jak wyjaśnia Karen: 
Nagrywaliśmy w Nowym Jorku i to była niesamowita zabawa. Biegaliśmy po Piątej Alei i myślałam sobie: 'To jest dopiero praca!'
W zasadzie, jedynym minusem było to, że nie mogła zabrać ze sobą nic z filmowej garderoby.
Kostiumy były całkiem fajne. Ale nie pozwolili mi ich wziąć ze sobą. Nie wiem co z nimi potem zrobią, ale zreprodukowali każdy strój z sesji do Vogue'a, którą David Bailey zrobił z Jean Shrimpton, więc były piękne.
Jest tylko jedno wyjście: zatrudnij swój własny wydział kostiumów.
źródło: BBCAmerica.com

12 sierpnia 2011

.artykuł z vogue'a.

No dobra, kociaki, zabrałam się za to dzisiaj i udało mi się przetłumaczyć cały artykuł z Vogue'a. Niewiele w nim Karen, ale myślę, że jest interesującym wprowadzeniem do filmu dla tych, którzy - jak ja, przyznaję szczerze - nie znali historii Davida Bailey'a i Jean Shrimpton. Moim zdaniem zapowiada się interesująco. Poniżej wstawiam skany i tłumaczenie.


PS. Jeśli chodzi o tłumaczenie tytułu - mocno naciągane. Ale dosłowne nie miało sensu. Robiłam co mogłam. 


Zdjęcia robione z doskoku


Byli młodzi i zakochani, i razem zmienili fotografię mody na zawsze. Teraz, David Bailey i Jean Shrimpton są tematem filmu. Chloe Fox spotkała ich współczesne sobowtóry. Zdjęcia zrobił David Bailey


Jest pogodny wiosenny dzień w Roehampton, młody David Bailey stąpa po nieskazitelnym trawniku w kierunku wiejskiego domku. Ubrany jest cały na czarno – obcisłe dżinsy, golf, skórzana kurtka, buty ze szpiczastymi czubkami, Ray-Bany Wayfarers [Ray-Ban to znana marka okularów, Wayfarer to jeden z ich modeli – przyp. tłum.] – z lustrzanką Pentax kołyszącą się na jego szyi. To anomalny wizerunek; jego spokojne podejście do tego, że inni uważają, że jest dziwny. Jest coś tak przekonującego w jego wyróżniającej się inności, że ciężko uwierzyć, że to nie jest naprawdę on.
     To nie on, oczywiście. Prawdziwy on ma teraz siedemdziesiąt trzy lata i jest jednym z najbardziej znanych fotografów. Ta dwudziestoczteroletnia wersja – chłopak na krawędzi tej sławy – jest wytworem wschodzącego młodego aktora Aneurina Barnarda, który zagra Bailey’a w nadchodzącym filmie biograficznym We’ll Take Manhattan. W celu nakręcenia sceny, wnętrze Templeton House (w kierunku którego zmierza) ma pełnić funkcję Vogue House.
     Napisany i wyreżyserowany przez Johna McKay’a, z Karen Gillan (lepiej znaną jako Amy Pond z Doctora Who) jako Jean Shrimpton, film mówi o historii romansu, który zmienił oblicze mody. To fascynująca opowieść – on, przekonany o swojej seksualności chłopak z East End [wschodnia dzielnica Londynu, w których mieszkają ludzie ubożsi – przyp. tłum.]; ona, nieśmiała, niezdarna dziewczyna dorastająca na farmie w Buckhinagmshire; przypadkowe spotkanie w Vogue’u w roku 1960, gdzie on miał studio, a ona była fotografowana do reklamy płatków śniadaniowych i początek historii miłości trwającej cztery lata, która zapoczątkowała nową wizualną erę.
 - Sprawiła, że zaparło mi dech w piersiach – powiedział Bailey o osiemnastoletniej dziewczynie, przez którą zakończyło się jego pierwsze małżeństwo i która stała się jego muzą.
     Shrimpton i Bailey wspólnie stali się przykładem nowej estetyki, takiej, która w dużym stopniu została poczęta dzięki ich współpracy – czternastostronicowa opowieść modowa, Young Idea Goes West, opublikowana w kwietniowym wydaniu Vogue’a w 1962 roku. Zrobione podczas tygodnia w mroźnym Harlem [dzielnica Nowego Jorku w gminie Manhattan – przyp. tłum.] zdjęcia w stylu verité (na wielu z nich pojawiały się pluszowe misie i zdezorientowani przechodnie) łączyły fotografię żywych ulic z modą i sztuką wysokiej jakości i stanowiły zupełny kontrast do sztywnej formalności zdjęć mody, jakie były do tej pory. Historia tych fotografii jest głównym tematem filmu.
     - Zdjęcia były takie piękne, takie romantyczne i atmosferyczne – mówi John McKay, który po raz pierwszy wpadł na pomysł tego filmu w 2007 roku, kiedy Bailey opublikował książkę z oryginalnymi zdjęciami, NY JS DB 62 [no wiecie, Nowy Jork, Jean Shrimpton, David Bailey 1962 – przyp. tłum.]. - To było coś więcej niż poszukiwanie historii, która za nimi była - zakochani młodzi, złe zachowanie, w powietrzu czuć rewolucję.
Zanim jednak mógł choćby zacząć szukać finansów, McKay wiedział, że będzie potrzebował zgody pary. Shrimpton jedynie udzieliła McKay’owi zgody na prawo użycia swojej autobiografii. Bailey, po zobaczeniu czterostronicowego szkicu, chciał się spotkać z McKay’em niemal natychmiast.
 - Gdybym wtedy wiedział o Bailey’u to, co wiem teraz, denerwowałbym się o wiele bardziej – śmieje się.
     Jeśli Bailey był podekscytowany perspektywą filmu, nie zorientowałbyś się. Dwa tygodnie później, w jego studiu w Clerkenwell [obszar w centralnym Londynie – przyp. tłum.], Barnard i Gillan spotykają go po raz pierwszy i fotograf jest charakterystycznie bojowo nastawiony.
 - Nienawidzę przeszłości – mówi, kiedy Barnard oferuje zaprezentowanie mu swoich własnych rekonstrukcji tych ikonicznych zdjęć, zrobione na planie Nowego Jorku. Urażony i wytrącony z równowagi jednocześnie, zaczyna nieco topnieć, oglądając album i komplementuje ‘dzieciaka’ za jego styl, aż w końcu wtrąca anegdotki o samych zdjęciach - nieludzkim zimnie, braku wsparcia Vogue’a dla tego, co chciał zrobić i policjancie, który chciał, żeby skończył wykorzystywać określone miejsca, skoro nie otrzymał na to wcześniej zgody i skończyło się na tym, że udzielał mu rad co do światła…
     W tym czasie Gillan siedzi cierpliwie na krześle, gdzie robią jej makijaż, mając nadzieję, że ten wygląd będzie odpowiedni. Co najmniej dwa razy nie usatysfakcjonowany Bailey odesłał ją na poprawki.
 - Jej oczy powinny być bardziej zaokrąglone i smutniejsze – mówi, spoglądając na nią z malutkim przebłyskiem nostalgicznego zainteresowania.
     Bailey zgodził się na zrobienie filmu, jak mówi, tylko dlatego, że polubił McKay’a i również dlatego, że ‘to cholernie dobra historia’. McKay mówi, że fotograf robił co mógł, by im pomóc, nawet dostarczył mu niewidziany przez nikogo wcześniej materiał filmowy ze Shrimpton, by pomóc w badaniach [no wiecie, jak ktoś się przygotowuje do jakiejś roli, to prowadzi swoje badania, obserwuje jego manieryzm, tonację, bla, bla, bla – przyp. tłum.].
 - Niewiele mogłam o niej znaleźć, więc naprawdę doceniałam wszystko, co miałam – mówi Gillan o enigmatycznej pod względem sławy postaci, do której zagrania przygotowywała się miesiącami. Poza pomocą w postaci swojej własnej przeszłości w modelingu, Gillan odkryła, że najtrudniejsza rzecz w naśladowaniu jej było odtworzenie języka ciała Shrimpton.
 - Wszystko było naprawdę ułożone pod pewnymi kątami – tłumaczy. – Biodra wystawały tu, palce były rozsunięte w niezdarnej pozycji tam.
By zagwarantować autentyczność, Gillan ćwiczyła godzinami przed lustrem i podczas kręcenia, upewniała się, żeby ktoś zrobił jej zdjęcie chwilę przed nagrywaniem, żeby mogła sprawdzić jeszcze raz swoją postawę.
 - Po prostu strasznie ją kocham – wzdycha, rzucając okiem na zdjęcie Shrimpton ubraną jedynie w futro, które zdobi jedną ze ścian studia Bailey’a. – Naprawdę mam nadzieję, że udało mi się wyglądać jak ona.
     Dar dla aktora, jakim jest zagranie realnej postaci, jest również pełen potencjalnego niebezpieczeństwa. Dla Barnarda było ważne, by jego interpretacja nie stała się karykaturą.
 - Ciężko pracowałem, by być pewnym, że wyglądam i brzmię jak Bailey – tłumaczy walijski aktor – przeskoczenie z jego rodzinnego akcentu na Cockney [tak się nazywa osoba urodzona w East End, jak Bailey, ale również dialekt londyński, jakim się tam mówi – przyp. tłum.] Bailey’a było tak znaczne, że pozostał mu on w głosie, jeśli nie w postaci, na trzytygodniowy czas, podczas którego kręcili.
 - Ale mam również ogromną nadzieję, że wprowadziłem do roli coś własnego.
     Podczas gdy Gillan była oczywistym wyborem do roli Shrimpton (‘ma te same ciche, ale podobne do tygrysa cechy co Jean’), znalezienie idealnego Bailey’a było wyzwaniem.
 - Potrzebowaliśmy kogoś, kto jest chłopięcy, seksowny, czarujący, zuchwały i odrobinę niebezpieczny – mówi McKay, który przesłuchał większość młodych aktorów w Londynie zanim zobaczył Barnarda. – Aneurin miał swoją własną przekonującą, czarującą siłę. Miał po prostu to coś, tę magię, jaką miał Bailey – mówi o dwudziestoczterolatku, z którego udziałem w tym roku wyjdą cztery filmy. Dla Bailey’a, podobieństwo jest o wiele prostsze.
 - Przynajmniej jesteś zajebiście przystojny! – śmieje się, poklepując Barnarda po ramieniu.
     Podczas gdy w filmie pozwolono sobie na pewne swobody (wnętrza z marmuru i mahoniu w Vogue’u, na przykład, są raczej bardziej w stylu majestatycznego domu, a nie funkcjonalnego biura), same zdjęcia – na których reprodukcję Bailey dał zgodę – zostały odtworzone zupełnie tak samo. Gdzie było to możliwe, użyto tych samych miejsc. Zdjęcia często były robione z doskoku, ale w końcu tak Bailey i Shrimpton – którzy podróżowali bez makijażystów czy fryzjerów – musieli robić.
     Ponad wszystko, We’ll Take Manhattan ma być historią miłosną. Dla celu filmu, bajka skończy się wcześniej, niż skończyła się naprawdę; kiedy Shrimpton zostawiła swego ukochanego dla Terence’a Stampa, mężczyzny, którego opisała jako cichszą, ale nie mniej intensywną, osobowość. Ale piękno tkwi w początku momentu, którego reszta jest historią.

3 sierpnia 2011

.sesja dla vogue'a.

Karen i Aneurin (poważnie, Aneurin) Barnard (nowy kolega z planu We'll Take Manhattan, gra Davida Bailey'a) mieli zrobioną sesję do najnowszego magazynu Vogue. Zdjęcia pstrykał... David Bailey (tak, ten sam facet, który miał romans z Jean Shrimpton i dzięki temu Karen gra w filmie xD). Kilka fotek wstawiam Wam poniżej:


 
źródło: HolyMoly.com

W Vogue'u jest podobno trochę nowinek o We'll Take Manhattan i trochę 'uroczych' zdjęć Karen, jak twierdzi HolyMoly, które było tak miłe, że przytoczyło króciutką wypowiedź Karen:
Naprawdę mam nadzieję, że udało mi się wyglądać jak ona. Wszystko [w języku ciała Shrimpton] było naprawdę ułożone pod pewnymi kątami. Biodra wystawały tu, palce były rozsunięte w niezdarnej pozycji tam...
Niedługo pewnie na WhoIsKarenGillan albo na jakiejś innej stronie ukażą się skany z magazynu, więc pewnie je przetłumaczę.

21 czerwca 2011

.pierwsze promo.

Witajcie :)
Dwie sprawy.
Pierwsza: pojawiło się pierwsze zdjęcie promocyjne We'll Take Manhattan!
Cóż mogę powiedzieć, uwielbiam Nowy Jork ;)

A druga sprawa: WhoIsKarenGillan, skąd biorę najwięcej newsów i zdjęć, opublikowało dużo nowych informacji (które, co zabawne, były jeszcze pięć minut temu a teraz jakby... zniknęły. Zastanawiam się czy to moja przeglądarka, problemy na stronie, czy padło mi na mózg, ale stawiam na to drugie xD). Tak więc, jeśli ponownie się pojawią, to je przejrzę i z tego, co się zorientowałam, to będzie dużo tłumaczenia ;) Przejrzałabym to te pięć minut temu, kiedy jeszcze były i to, co bym uznała za ciekawe bym wrzuciła do ulubionych, jak zazwyczaj robię, ale, niestety, stwierdziłam, że nie mam na to czasu, bo dziś mam takie nieważne coś, co się zwie zakończeniem roku trzecioklasistów. Inspirujące ;)

28 maja 2011

.kazz kręci 'WTM' :).

Witajcie, kotki :)
Byłam na najlepszej wycieczce szkolnej w życiu, ale teraz już wróciłam (przynajmniej ciałem), więc biorę się za robotę. Kazz kręciła We'll Take Manhattan w Nowym Jorku :) Dla tych, którzy nie pamiętają: Kazz zagra w tym filmie postać sławnej modelki z lat sześćdziesiątych, Jean Shrimpton. Karen obcięła włosy do roli :( Nie tak strasznie dużo, ale będę tęskniła za tymi jej długaśnymi lokami... Chociaż ona nadal jest piękna nawet z tymi włosami ;) No dobra, wstawię artykuł z naszego ukochanego The Sun:

Karen Gillan odwiedza Who Jork
[zdjęcie musiałam wziąć ze strony HolyMoly.com, bo nie dało się go wziąć z TheSun... - przyp. tłum.]
Karen Gillan podróżuje w czasie bez Doktora Who – tym razem odwiedza Nowy Jork z lat sześćdziesiątych.
Ognistowłosa szkocka piękność – która gra Amy Pond w hicie sci-fi BBC1 – przeleciała przez Atlantyk, by zagrać Jean Shrimpton, jedną z pierwszych supermodelek na świecie.
Gra rolę angielskiej piękności w filmie BBC4, We’ll Take Manhattan, który zostanie wyemitowany jeszcze w tym roku.
Program skupia się na dramatycznej miłości Shrimpton i legendarnego fotografa, Davida Bailey’a z wczesnych lat sześćdziesiątych.
Dwudziestotrzyletnia Karen powiedziała: „Jean Shrimpton jest ikoną lat sześćdziesiątych i jestem bardzo podekscytowana graniem kogoś, kto miał taki trwały wpływ na modę na świecie. Nie mogę się doczekać, by podjąć wyzwanie powołać do życia fascynującą miłosną historię Jean i Bailey’a. Lata sześćdziesiąte, nadchodzę.”
źródło: TheSun.co.UK

30 marca 2011

.kazz jako Jean Shrimpton.

Karen Gillan zagra supermodelkę z roku 1960, Jean Shrimpton, w filmie biograficznym BBC
Karen Gillan, która stała się sławna dzięki roli Amy Pond w Doktorze Who, zagra Jean Shrimpton – ‘Shrimp’ [hm… to słowo oznacza drobnego człowieka, niskiego prawdopodobnie, więc myślę, że to tylko skrót od nazwiska a nie pseudonim, czekajcie, jak to było? To chyba się nazywa ‘mówiące’, tak? Tak więc to nie pseudonim mówiący albo może właśnie chodzi o ironiczność? Któż przejrzy zamiary angoli? ;) – przyp. tłum.], jedną z najbardziej znanych modelek lat sześćdziesiątych – w filmie BBC, który zostanie wyemitowany przez BBC Four.
We’ll Take Manhattan [w moim wolnym, amatorskim tłumaczeniu może to oznaczać chyba ‘Podbijemy Manhattan’ – przyp. tłum.] skupi się na czteroletnim romansie między Shrimpton a fotografem Davidem Bailey’em.
Film okaże sesję do Vogue’a w Nowym Jorku w roku 1962 i jak para się poznała.
Shrimpton pojawiała się w British Vogue w 1960 tak często jak w innych magazynach. Ona i Twiggy są prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalnymi brytyjskimi modelkami dekady.
Shrimp mogłaby być supermodelką według dzisiejszych standardów.
Bailey zostawił swoją żonę, żeby być ze Shrimpton.
W oświadczeniu BBC Gillan mówi: ‘Jean Shrimpton jest ikoną lat sześćdziesiątych i jestem bardzo podekscytowana graniem kogoś, kto miał taki trwały wpływ na modę na świecie. Nie mogę się doczekać, by podjąć wyzwanie powołać do życia fascynującą miłosną historię Jean i Bailey’a. Lata sześćdziesiąte, nadchodzę.’
Producentka wykonawcza, Claire Parker firmy Kuros (Przekręt [Hustle], Życie na Marsie [Life on Mars]) mówi: ‘Bailey znalazł w Jean kogoś, w kim on i jego aparat się zakochali. We’ll Take Manhattan uchwyci istotę ich dynamicznego romansu i jak nieświadomie zmienili oblicze dekady.’
Richard Klein, kierownik BBC Four mówi: ‘Historia Davida Bailey’a i Jean Shrimpton jest klasycznym terytorium BBC Four – chwila z życia, synteza talentów, które miały olbrzymi wpływ na życie kulturalne. To dramat o byciu pełnym życia i podejmowaniu prób, byciu młodym i łamaniu reguł, ale to także piękna historia miłosna. I jeśli chcesz wiedzieć czemu nasz świat wygląda tak, jak wygląda, to jest to dramat, który Ci na to odpowie.’
Kręcenie filmu biograficznego, napisanego i wyreżyserowanego przez Johna McKay’a (Życie na Marsie, Robin Hood), rozpocznie się w maju. To pierwsza pierwszoplanowa rola Gillan.

źródło: lucire.com
I bardzo dobrze ;)