Pokazywanie postów oznaczonych etykietą .doctor who.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą .doctor who.. Pokaż wszystkie posty

20 czerwca 2013

.herald cz.2.

Dzisiaj mam dla Was obiecaną drugą część wywiadu z Kazz dla The Herald. Zapraszam do czytania :)



Część szósta, w której poruszamy nieodzowny temat Doctora Who
Gillan miała dwadzieścia jeden lat, gdy została wybrana na nową towarzyszkę Doctora Who. Amy Pond sprawiła, że gazety zaczęły określać rude dziewczyny takimi epitetami jak "fajne" i "seksowne" oraz kilkoma innymi, nad którymi nikt w realnym życiu się nie zastanawiał. (Oczywiście, rude z pewnością seksowne. Liczebność populacji Szkocji byłaby znacznie mniejsza, gdyby było inaczej.)
Wtedy jednak nie do końca zdawała sobie z tego sprawę. Była zbyt zajęta nagrywaniem, które zajmowało jej większość czasu.
     - Kręciliśmy przez dziewięć miesięcy w roku. W zasadzie pracowałam nad tym serialem odkąd skończyłam dwadzieścia jeden lat. Ale tych trzech lat nie mogłabym spędzić lepiej. Wydaje mi się, że bardzo dużo się nauczyłam. To jakby trzy lata szkoły aktorskiej, którą rzuciłam. Teraz w tym filmie to wszystko wchodzi w grę.
Czy żałuje, że zostawiła Amy Pond w tyle?
     - Nieee. Żałowanie i tak jest głupie. Trzeba kierować się instynktem.
Ale czy nie jest dziwnie nie mieć Daleków na planie?
     - Tak, naprawdę jest dziwnie. Cały czas wydaje mi się, że wpadnę na jakiegoś za rogiem. Tak naprawdę to bardzo za nimi tęsknię. Nie ma nic śmieszniejszego niż uciekanie przed potworem... którego nawet nie widzisz podczas kręcenia.

Część siódma, w której mówimy o wprawiających w zdumienie efektach sławy (albo wręcz przeciwnie)
Bez względu na to czy była wtedy tego świadoma, czy nie (a bądźmy szczerzy, musiała być), Doctor Who zapewnił Karen Gillan sławę. Już nie była dziewczyną za barem nalewającą piwo, na którym robiła czterolistną (a nie trzylistną) koniczynę z pianki.
     - Tak - przyznaje. - Nie można nie zauważyć tego, że ludzie nagle bardziej zwracają na ciebie uwagę, więc to wpływa na twoje zachowanie, nawet jeśli próbujesz do tego nie dopuścić... Bo nie chcesz, żeby ktoś zobaczył jak się zataczasz albo jesteś pijana. W naturalny sposób powstaje granica, której nie chcesz przekraczać w pewnych sytuacjach i nic na to nie można poradzić.
Czy to oznacza, że nie może być już normalna?
     - To nie taka wielka cena do zapłacenia, bo wciąż mam w Inverness przyjaciół, z którymi mogę być całkowicie sobą i nie muszę się hamować. Więc ten aspekt również pojawia się w moim życiu na równi z pracą, którą naprawdę lubię. Więc nie mogę narzekać.

Część ósma, czyli najlepsze pytanie, jakie zadam dzisiaj Karen Gillan (sformułowane przez moją jedenastoletnią córkę, Elizabeth Jamieson)
Z kim chciałabyś się znaleźć w czasie apokalipsy zombie?
     - Chodzi o kogoś żywego czy martwego? Byłabym człowiekiem, ale czy mogłabym mieć ze sobą zombie, Keitha Moona? [perkusista zespołu The Who, którego fanką jest Kazz - przyp. tłum.] Byłoby świetnie. Naprawdę lubię Keitha Moona i chciałabym zobaczyć jak gra na perkusji jako zombie.
Nie jestem pewien czy Keith Moon jako zombie miałby wystarczająco dużo koordynacji ruchowej, żeby grać na perkusji.
     - Mógłby grać na perkusji w stylu jazzowym.

Część dziewiąta, czyli ostatnie pytania wzięte z tytułów książek
Myślisz, że kim jesteś? (Alice Munro, 1978)
     - O mój Boże, nie mam pojęcia... Myślę, że całe życie staramy się tego dowiedzieć. Czy kiedykolwiek uda nam się odpowiedzieć na to pytanie?
No to opisz się w pięciu słowach.
     - Optymistyczna. Spontaniczna. Roześmiana. Zdeterminowana. I makabryczna.
Makabryczna? Czyżbyś potajemnie była gotką?
     - Jest jakaś część mojego mózgu, która... maluje oczy ciemnym eyelinerem.
Czy to już koniec? (Bob Geldof, 1988)
     - Absolutnie nie. Zdecydowanie nie. Jeszcze wiele rzeczy się stanie. Nigdy nie powinniśmy myśleć, że to już koniec, bo mamy wtedy przerąbane.
A więc czego najbardziej chcesz doświadczyć?
     - Szczerze, to chcę polecieć w kosmos. I myślę, że niedługo to zrobię.
Jak to? Z Virgin Galactic? [firma, która oferuje w niedalekiej przyszłości suborbitalne loty kosmiczne dla "zwykłych" ludzi za cenę "jedynie" 200 000 dolarów za osobę - przyp. tłum.]
     - Postaram się do tego załapać. Szczerze, myślę, że to byłoby najbardziej niesamowite doświadczenie w moim życiu.

Część dziesiąta, czyli podsumowanie
Rzeczy, którym dowiedziałem się o Karen Gillan po spędzeniu z nią trochę czasu w jej pokoju hotelowym w Glasgow.
Osobą, która ją najczęściej rozśmiesza, jest jej mama. Nadal interesują ją horoskopy pomimo tego, że wierzy, że jesteśmy jedynie małymi punkcikami w ogromnej kosmicznej pustce wszechświata (zobacz Część piątą)
     - Jeśli chodzi o cechy charakterystyczne znaków zodiaku, to naprawdę się one sprawdzają.
A jaki ty masz?
     - Rak [co? Lol, przecież ona jest z listopada, czyli strzelec! Coś o tym wiem, bo sama jestem rakiem :) - przyp. tłum.] Czyli wrażliwa... Albo z huśtawkami nastrojów.
Ma nadzieję, że za dziesięć lat będzie pisarką. Pisze właśnie scenariusz, który jest dość mroczny.
     - Tu właśnie ujawnia się moja makabryczna strona.
Filmy, które jej się podobają, również są mroczne.  Na przykład Pianistka Michaela Haneke'a i film Steve'a McQueena o uzależnieniu od seksu pt. Wstyd. Ale nie oczekujcie, że zobaczycie ją w czymś w tym stylu.
     - Ja po prostu kocham te filmy oglądać.
Och, i jeszcze coś. Chce wciąż trwać w młodzieńczym optymizmie.
     - Staram się go zachować.
Moim zdaniem, świetnie sobie z tym radzi.
źródło: HeraldScotland.com

31 października 2012

.dwm, cz. 2.

Obiecana druga część wywiadu dla DWM :)


    Jak mówi Karen, nauczyła się ona przede wszystkim tego, jak ważne są dobre stosunki z ludźmi, z którymi pracujesz.
  - Ci ludzie w zasadzie stają się twoim życiem. Przed Doctorem Who nie zdawałam sobie z tego sprawy. Tak naprawdę nawet o tym nie myślałam. Mam szczęście, że miałam okazję wykonywać jedną ze swoich pierwszych prac z grupą tak wspaniałych ludzi. Ważne jest, żeby mieć dobre stosunki z innymi aktorami od samego początku. Jeśli tego nie ma, to pewnie musi być do kitu.
      Jak Karen opisałaby swoje relacje z Mattem i Arturem?
  - Tak naprawdę jest to dziwnie intensywne. Między naszą trójką jest jakaś dziwaczna więź.
W 2009 roku Matt i Karen nakręcili razem cztery odcinki - The Time of Angels/Flesh and Stone a potem The Beast Below i Victory of the Daleks - zanim dołączył do nich Arthur przy nagrywaniu The Eleventh Hour.
  - Staliśmy się całością, kiedy dołączył Arthur - mówi Karen. - Powiedziałabym, że nasze relacje są takie jak między rodzeństwem, gdzie możecie sobie mówić o wszystkim. Zawsze będziecie się wspierać, nawet jeśli w tym samym czasie się drażnicie.
      Czy ta trójka jest tak samo maniakalnie szalona kiedy widuje się prywatnie jak wtedy, kiedy są razem na planie czy w miejscach publicznych?
  - Szczerze, z ręką na sercu, jesteśmy - Karen przedstawia rolę każdego z trójki rodzeństwa. - Ja zapewniam zabawne momenty - czy raczej kiedy Matt i Arthur planują rozegrać swoją zabawę. Jestem ofiarą wszystkich ich dowcipów, i takim jakby ich katalizatorem. Matt jest źródłem energii. Taki już jest. Jego energia przechodzi na innych ludzi. Jeśli jest w nastroju na wygłupianie się, to wszyscy się wygłupiamy. Jeśli nie jest, to robimy się poważniejsi. A Arthur bywa... jak tata. Może byś się nie spodziewał, ale to on jest najrozsądniejszy. To on mówi: "Dalej, ludzie, musimy to zrobić", a my się z niego śmiejemy. Ale ma też momenty, kiedy zupełnie porzuca swoje obowiązki.
      Tegoroczny pierwszy odcinek serii, Asylum of the Daleks, zapoznał nas z nową towarzyszką, Oswin Oswald, graną przez Jennę-Louise Coleman.
  - Pomyślałam sobie: "To będzie totalnie dziwne zobaczyć osobę, która nas zastąpi - zobaczyć to na własne oczy - odpowiada Karen. - Ale bardzo się cieszę, że ją poznałam. Pierwszy raz zobaczyłam ją tuż przed próbą czytaną. Robili nam makijaż i po prostu spojrzałam na nią i pomyślałam - co prawda nie powiedziałam tego na głos - "Nawet nie masz pojęcia w co się ładujesz." Poczułam się taka mądra i stara.
      Czy udzieliła Jennie jakichś rad?
  - Nie chciałam bombardować jej radami. Chciałam, żeby przeżyła to sama, bez mojego mieszania się. Ja nie dostałam żadnych rad od poprzednich towarzyszek i było fajnie, bo sama wszystko zobaczyłam. Ale wysłałam jej smsa, w którym gratulowałam świetnego występu w odcinku. I zastanawiałyśmy się jak możemy pomęczyć Matta. Z chęcią się za to zabrała. Pracowałyśmy drużynowo. Powiedziała: "Nagadam Mattowi, że mówisz mi coś o nim i mam to przeciwko niemu wykorzystać!". A ja odparłam: "Tak! Zrób to, Jenna. Świetny pomysł." To oczywiście był czysty wymysł. Po prostu chcemy wpędzić Matta w paranoję - chichocze.
      Jakie rady Karen dałaby samej sobie sprzed trzech lat, kiedy zaczynała przygodę swojego życia?
  - Trudne pytanie. Wiesz co. Myślę, że obecna ja mogłaby nauczyć się trochę od tej ja sprzed lat.
      Jak to?
  - Serio, czuję, że wskoczyłam w to całe przeżycie z Doctorem Who na główkę, cieszyłam się każdym momentem, nie było chwili, kiedy bym czegoś żałowała, więc nie zrobiłabym nic inaczej. To znaczy, pewnie dałabym sobie kilka wskazówek odnośnie aktorstwa, ale nic poza tym... Chciałabym być taka optymistyczna jak byłam w wieku 21 lat.
      Czyżby zupełnie utraciła optymizm? Z pewnością nie.
  - Może nie zupełnie, ale zaczynam sobie uświadamiać, że kiedy dorastamy, robimy się coraz bardziej strachliwi i nie jesteśmy już wiecznie optymistycznie nastawieni. Jestem zdeterminowana zatrzymać to dopóki nie będę zbliżała się do trzydziestki.
      Czy podczas tych niecałych trzech lat nudziła ją kiedyś praca w Doctorze Who?
  - Raczej bardziej znudzona byłam na początku. Myślałam sobie: "Dam radę." Kiedy dorosłam i się nauczyłam trochę więcej, stwierdziłam: "To jednak wymaga wiele pracy. To ogromna odpowiedzialność." Okazało się zupełnie inaczej. To bywa trochę przytłaczające.
      Nie można powiedzieć, czy w przyszłości Karen zamieszka w USA czy w UK, chociaż jak na razie, wygląda na to, że spakowała już swoje manatki. 
  - Ograniczyłam cały swój dobytek do wielkości szafki [można to zdanie przetłumaczyć na dwa sposoby - tak, jak zrobiłam to przed chwilą lub że cały swój dobytek trzyma w jakimś magazynie czy coś. Nie mam pojęcia w którym znaczeniu użyła słówka 'storage unit' - przyp. tłum.] - wyznaje. - To najlepsza rzecz, jaką zrobiłam w życiu. Jestem zupełnie wolna, nie mam rzeczy materialnych, które powstrzymywałyby mnie przed działaniem. Czuję się teraz o wiele lepiej. Podoba mi się to i nie chcę niczego zmieniać. Jestem totalnie wolna. Nawet sobie nie zdajemy sprawy jak dobytek nas przyhamowuje. Ostatnia rzecz, na jaką mam teraz ochotę, to kupienie domu, samochodu czy czegoś w tym stylu. Mogę pojechać gdziekolwiek chcę i myślę, że tak będę robić do trzydziestki.
      Karen, zanim została aktorką, pracowała jako modelka. Czy jest możliwość, że powróci kiedyś do modelingu, a może teraz liczy się tylko aktorstwo?
  - Zawsze chciałam zostać aktorką i właśnie dlatego przeprowadziłam się do Londynu. Zajęłam się modelingiem tylko po to, żeby się utrzymać - mieszkać tam, chodzić na przesłuchania i tak dalej. Ale teraz zaczynam myśleć, że chciałabym pracować przy filmach w również innym sensie... Obecnie trochę piszę. Uwielbiam też montowanie. Po prostu chcę być jakoś zaangażowana w każdą z tych rzeczy. Więc kto wie, gdzie skończę? Mogę powiedzieć, ze nie ograniczałabym się do aktorstwa. Ale kiedy umrę, wiem, że będzie się mówiło o "Karen Gillan, byłej asystentce Doctora Who" - śmieje się - i mi to nie przeszkadza. To nie jest coś, od czego chciałabym się kiedykolwiek odciąć, bo - o Boże - wykonywanie tej pracy, w tym wieku, to była najbardziej ekscytująca rzecz, jaka mogła mi się zdarzyć. Nigdy o tym nie zapomnę i nigdy nie przestanę tego doceniać. To był zaszczyt, naprawdę. 
      Pomimo początkowych obaw, fani również okazali się być bardzo ważną częścią przygody Karen w Doctorze Who.
  - Na początku to jest trochę przerażające, bo nagle ludzie patrzą na ciebie wyczekująco i zdajesz sobie sprawę, że twoim zadaniem jest ich jakoś rozbawić, zaciekawić. Jesteś tylko człowiekiem, ale wydaje mi się, że inni uważają, że jesteś czymś więcej. To było naprawdę straszne. A potem myślisz: "Okay, w porządku, zaczynam to łapać. Jakoś na mnie reagują, więc jest dobrze." Po prostu zaczynasz czuć się z tym swobodnie. Właśnie na tym etapie teraz jestem. To naprawdę miłe uczucie, bo wtedy zaczynasz się tym szczerze cieszyć. 
      W czerwcu 2009 roku, podczas swojego pierwszego wywiadu dla DWM, Karen została zapytana, czy ma jakąś wiadomość dla naszych czytelników.
  - Po prostu mam nadzieję, ze wszystkim podoba się to, co robimy z Mattem - odpowiedziała. - Mam nadzieję, że idzie nam dobrze. Dołączę do sporej grupy niesamowitych towarzyszek, a poprzeczka została postawiona wysoko. Mam jedynie nadzieję, że uda mi się sprostać wymaganiom.
Teraz, kiedy nadszedł koniec jej podróży w TARDIS, zostawiła za sobą swojego "obdartego Doktora" i dołączyła do plejady najlepszych towarzyszek Doktora Who wszech czasów, DWM zastanawia się, czy Karen ma dla was jakąś ostatnią wiadomość?
  - Och, to takie miłe zwieńczenie - mówi i brzmi tak, jakby się uśmiechała. - To idealne zwieńczenie tego wszystkiego, prawda? Bo to będzie mój ostatni wywiad. To takie smutne. Cóż, powiedziałabym po prostu, że dziękuję za całe wsparcie, jakie otrzymałam od was przez te ostatnie trzy lata. Nie miałam pojęcia w co się ładuję, kiedy pierwszy raz z wami gadałam, ale teraz to już koniec i chciałabym tylko powiedzieć, że to było najlepsze, co mi się w życiu przydarzyło i mam nadzieję, ze wy również się nieźle bawiliście. 


CO POWIEDZIELI O KAREN...
STEVEN MOFFAT 
Showrunner (2010-obecnie)
Przesłuchaliśmy do tej roli naprawdę świetne aktorki, ale kiedy pojawiła się Karen, gra się skończyła. Zabawna, bystra, wspaniała i seksowna. Jednym słowem: Szkotka. Całe pokolenie małych dziewczynek będzie chciało być jak ona. Chłopcy też będą chcieli być jak ona. (DWM 410)
ARTHUR DARVILL
Rory Williams
Naprawdę wierzę w związek, jaki zbudowaliśmy z Karen dla naszych bohaterów. Naprawdę lubimy ze sobą pracować i bardzo dobrze się znamy. Znamy swoich bohaterów tak dobrze, że możemy się tym bawić... Ja, Matt i Karen zawsze mieliśmy od wszystkich dużo wsparcia. Nigdy nie czułem, że jesteśmy zdani sami na siebie. Nauczyliśmy się ze sobą pracować, a reżyserzy byli wspaniali. (DWM 424)
MATT SMITH
Jedenasty Doktor
Patrzę wstecz i uświadamiam sobie, że przez dwa i pół roku widzieliśmy się prawie codziennie. Pod koniec oszaleliśmy. Przecież nas widzieliście. Byliśmy obłąkani. Stworzyliśmy własny język, własny świat. Ekipa do tego przywykła. Uodpornili się na nasze śmieszne zachowanie. Ludzie myślą, że jesteśmy trochę psychiczni... Biedna Karen... Ja i Arthur się nad nią zwyczajnie znęcaliśmy. Ale nigdy tak... to tylko wygłupy. Nigdy nie spotkałem kogoś, kto poradziłby sobie z nami z takim wdziękiem i dowcipem. (DWM 450)

30 października 2012

.dwm, cz. 1.

Witam, kochani :) Strasznie przepraszam, że posty pojawiają się tak rzadko, ale kiedy na tygodniu zdarza mi się siedzieć wieczorami przy komputerze, to jestem zbyt nieprzytomna, by zając się prowadzeniem bloga. A w weekendy mam nieco ograniczony dostęp do komputera, a poza tym usiłuję czytać lektury do szkoły, których akurat w tym roku mam naprawdę bardzo dużo. 
W każdym razie, w Doctor Who Magazine pojawił się ostatni wywiad z Karen i stwierdziłam, że warto by go przetłumaczyć, a że akurat dzisiaj nie byłam w szkole, to wzięłam się za niego. Wywiad jest długi, więc pozwoliłam go sobie podzielić na dwie części. Dziś przedstawiam Wam pierwszą z nich, druga powinna pojawić się w ciągu kilku najbliższych dni, może nawet jutro :)

Ostatnie dni Amy Pond
Odeszła! Została cofnięta w przeszłość przez Płaczącego Anioła, tam też żyła przez resztę swojego życia i tam umarła mając 87 lat. Karen Gillan mówi DWM dlaczego to naprawdę jest koniec...

"W dniu, w którym się urodziłaś, Anioły zebrały się razem
I postanowiły spełnić marzenia.
Więc posypały Twoje włosy księżycowym pyłem
O kolorze złotego światła gwiazd...."
(They Long To Be) Close To You - The Carpenters

    Jest godzina 13, a dwudziestoczteroletnia Karen Gillan "włóczy się" po hollywoodzkim Melrose Avenue, rozmawiając z DWM. Niestety DWM jest w Londynie. Tutaj jest 21 i właśnie zaczyna padać. Ale Karen zapewnia nas, że pogoda w Kalifornii jest piękna.
  - Wciąż poznaję LA - dodaje przez telefon. - Włóczę się po okolicy. Nawet nie potrafię jeździć samochodem. Wszyscy mówią: "Ty chodzisz? Co, u diabła?!" I jestem taka blada! Zupełnie tu nie pasuję. To takie zabawne. Z pewnością nie jestem już w Inverness.
      Jest piątek 21 września, dzień przed premierą The Power of Three, przedostatniego odcinka Doctora Who z udziałem urodzonej w Inverness Karen. Odkąd w 2010 roku dołączyła ona do obsady , Doctor Who stał się światowym hitem. Przyszłotygodniowy finał sezonu, Angels Take Manhattan, zakończy trwające dwa i pół roku granie przez Karen Amy Pond.
  - Jestem strasznie smutna - wyznaje. - Nie zamierzam kłamać. Opuszczenie serialu to chyba najsmutniejsza rzecz, jaka mi się kiedykolwiek przydarzyła. To było moim życiem przez jakieś trzy lata. Odzwyczajenie się zajmie mi trochę czasu. Ale to równocześnie coś ekscytującego, bo mogę ruszyć dalej i robić inne rzeczy. Jestem aktorką, więc chcę grać inne postacie. Ale nic nie jest tak fajne jak Doctor Who.
      Niedługo pojedzie do Alabamy.
  - Przyjechałam do LA tylko po to, żeby przyzwyczaić się do zmiany czasu - mówi.
Tam zagra główną rolę w horrorze o nawiedzonym lustrze o nadprzyrodzonych mocach. Scenarzystą i reżyserem jest Mike Flanagan.
  - Chcę robić coś, co mnie zaciekawi - wyjaśnia Karen. - Nie mam opracowanego konkretnego planu. Nie myślę sobie: "Posiedzę trochę w LA i postaram się zagrać w jakimś filmie." Nienawidzę kiedy plany i terminy rządzą moim życiem. Naprawdę gardzę czymś takim. Po prostu wiem, że chcę robić coś biorąc pod uwagę jakość, nie ilość.
      To wydaje się dziwne, że [Gillan] nie jest w UK podczas emisji swojego ostatniego odcinka w Doctorze Who.
  - Zawsze wyobrażałam sobie, że moje ostatnie chwile w serialu będę oglądała z najbliższymi - mówi. - Bardzo chciałabym obejrzeć ten odcinek w domu. Ale wyszło tak, że nie mogę. Muszę być w Ameryce. Czuję się tak, jakbym była troszkę nie w temacie i jakby to działo się beze mnie.
      Karen i Arthur Darvill, który gra jej serialowego męża, Rory'ego, nagrali swoje ostatnie sceny w maju, ale kiedy przeprowadzamy ten wywiad, technicznie rzecz biorąc, Karen i Arthur wciąż są w serialu, skoro wyświetlane są odcinki w nimi. A przynajmniej będą w nim przez najbliższe osiem dni.
  - W środku właśnie tak się czuję. Że wciąż jestem tego częścią. Wydaje mi się, że moja rola w Doctorze Who skończy się po emisji ostatniego odcinka. Ale nie mam pojęcia jak się wtedy będę czuła. To będzie dziwne.
      Ale nie możemy nie wspomnieć o mamie Karen. W końcu była ona wielką fanką serialu zanim Amy Pond pojawiła się na pokładzie TARDIS. Mama błagała Karen, żeby nie odchodziła.
  - Mówiła: "Nie rób tego! Czemu to robisz, Karen? Czemu mi to robisz?", a ja odpowiadałam: "Och, mamo, ale ja nie robię tego tobie. Wiesz lepiej niż ktokolwiek inny, że towarzyszki się zmieniają." Ona naprawdę nie chciała, żeby to się skończyło, ale myślę, że jakoś się do tego przyzwyczaja, widząc, że wciąż pracuję.
      Czy Karen zamierzała zostać w serialu te dwa i pół roku?
  - Nigdy nie miałam konkretnego planu. Wiem, że Steven Moffat od początku miał plan co do fabuły, ale ja często nie wiedziałam co będzie się dziać w następnym odcinku. Jednak pewnego razu byliśmy na kolacji i wtedy po raz pierwszy poruszyliśmy temat odejścia.
Miało to miejsce w połowie nagrywania drugiego sezonu z Karen, pod koniec roku 2010.
  - Wspólnie podjęliśmy tę decyzję - mówi Karen. - Wiem, że to się rzadko zdarza, ale to o wiele lepszy sposób na odejście niż kiedy po prostu powiedziano by mi, że muszę odejść.
      A kto przekazał wiadomość Mattowi?
  - Cóż, pamiętam tę chwilę... Nagrywaliśmy w Neath Abbey [w grudniu 2010, do dwóch odcinków do serii z 2011 - The Almost People i The Rebel Flesh] i Arthur spojrzał na mnie i spytał: "Mamy mu tak po prostu...?" Odparłam: "Tak, zróbmy to." No i mu powiedzieliśmy. To przypominało wyznanie miłości. [Nie mam pojęcia o co jej dokładnie chodzi, ale nie miałabym nic przeciwko, gdyby ta dwójka autentycznie wyznała sobie miłość xD - przyp. tłum.] Matt zachowywał się dziwnie. Myślę, że to była dla niego prawdziwa mieszanka uczuć. Ale powiedział mi: "Myślę, że dobrze robicie, odchodzicie w odpowiedniej chwili." Uznał, że to dobre posunięcie. Potem był jeszcze jeden moment kiedy Steven i producenci wykonawczy przyszli porozmawiać z każdym z nas osobno o ostatecznym planie - o ostatnich pięciu odcinkach i o tym, że pod ich koniec odchodzimy. Rozmawiali z nami indywidualnie, więc potem spotkaliśmy się pod naszymi przyczepami i powtarzaliśmy: "Będzie niesamowicie!" - [Karen] rozmyśla o tym chwilę. - Właściwie, Matt dowiedział się noc wcześniej niż my. Zadzwonił do mnie i powiedział: "Musisz usłyszeć nowiny..."
      Kiedy w zeszłym roku robiłem z Karen wywiad do The Brilliant Book of Doctor Who 2012, powiedziała mi: "Kiedy odejdę, to na dobre. Nie chcę, żeby Amy pojawiała się co jakiś czas. Podjęłam już decyzję." Kiedy spytałem, czy to oznacza, że Amy mogłaby umrzeć, odpowiedziała mi: "Myślę, że mogłoby się tak stać, gdyby się za to odpowiednio zabrać." Dlaczego Karen tak bardzo chciała, żeby Amy odeszła na zawsze, co wykluczałoby powrót do serialu?
  - Bo tak jest lepiej, dobitniej i ciekawiej - mówi dla DWM. - Lubię oglądać sceny, które są emocjonalne, bo bohater odchodzi, wiedząc, że nie pojawi się kilka odcinków później. Inaczej nie ma w tym tyle uczuć. A nie chciałam, żeby tak było. Chciałam, żeby za pięć czy więcej lat, mój ostatni moment wciąż wzbudzał tyle emocji.
      Czy po przeczytaniu scenariusza do Angels Take Manhattan Karen zadowoliło odejście Amy i Rory'ego?
  - Moją pierwszą reakcją było zaprzeczenie - wyjawia. - Przez dwa tygodnie nie chciałam zajrzeć do scenariusza. Odłożyłam go. Powtarzałam sobie: "To nieprawda. Nie, nie, nie." Ale Matt i Arthur go przeczytali i mówili: "Karen, nie możesz po prostu tego przeczytać, do cholery? Chcemy o tym porozmawiać." Arthur nękał mnie, gadając: "Muszę z kimś pogadać o tej ważnej scenie!" W końcu pomyślałam: "No dobra, niech im będzie." Więc przeczytałam scenariusz i moją pierwszą reakcją było zadzwonienie do Matta. W tym samym czasie płakałam i krzyczałam: "Wooow!" A Matt odparł: "No wiem!". Serio, nie można by wymyślić lepszego odejścia dla Amy. Naprawdę tak uważam. Byłam taka szczęśliwa i smutna w tym samym czasie, bo to naprawdę miało się stać!
      Podczas tych ostatnich tygodni, kiedy coraz szybciej zbliżały się finałowe sceny, Karen starała się nie pozwolić emocjom jej zdominować.
  - No, chyba, że musiałam płakać w jakiejś scenie, wtedy się nie powstrzymywałam. Ale to ciągle było wewnątrz mnie. Były takie momenty, kiedy kamera była już wyłączona i oglądaliśmy materiały do obróbki i nawet jeśli scena nie była smutna, ja zalewałam się łzami. Kiedy w końcu nagrywaliśmy ostatni moment, gdzie się żegnałam, te wszystkie emocje były prawdziwe. Nic nie musiałam odgrywać. Naprawdę myślałam sobie: "Nie chcę odchodzić."
    Czy pomogło to, że podczas tej ostatniej sceny na manhattańskim cmentarzu mieli u swojego boku Alex Kingston, która grała córkę Amy i Rory'ego, River Song? Kiedy w 2009 roku Matt i Karen nagrywali swoje pierwsze odcinki The Time of Angels i Flesh and Stone, Alex była tam razem z nimi.
  - Z pewnością sprawiło to, że było mi smutniej - mówi Karen o ostatnim starciu z Aniołami. - Alex też płakała. Szczerze, wszyscy byli w rozsypce. Czy wolno mi mówić swobodnie o tej scenie?
    Oczywiście, w końcu to DWM.
  - Cóż, w zasadzie to, że pracowałam w tej scenie z Mattem naprawdę sprawiło, że powstało coś wyjątkowego, bo on daje wiele od siebie. Sprawia, że innym aktorom łatwiej się z nim pracuje. Nawet jeśli nie patrzyliśmy się na siebie bezpośrednio - czy to nie smutne, że Doktor i Amy nawet nie mogli na siebie patrzeć? - czułam emocje płynące od Matta i jestem pewna, że też przesyłałam mu coś takiego. W pewnym momencie słuchał The Carpenters. Close to you.
W ostatnim numerze magazynu Matt wyjaśnił, że słuchanie muzyki przed ujęciami daje mu "odwagę" jakiej potrzebuje przy graniu trudnych scen.
  - Myślałam sobie: "O Boże, co ty mi robisz? - śmieje się Karen. - Byłam strasznie smutna.
      Pod koniec tego dnia, Karen musiała czuć się rozbita.
  - W zasadzie moją pierwszą reakcją było zastanawianie się, czy wystarczająco się postarałam. Od razu zaczęłam panikować, czy ujęłam to w odpowiedni sposób. Co się czuje w ostatniej chwili życia? Jakby... No nie wiem, to może wydawać się wyolbrzymieniem, ale wyobraź sobie, że wiesz, że umrzesz. Co byś zrobił w ostatnich chwilach? Tego się nie da określić. To jest ten moment, w którym trzeba pokazać wszystko, co się potrafi. To jak niemożliwe do wykonania zadanie, więc po nakręceniu tej sceny myślałam: "Czy tak powinno być? Czy to wystarczy? A może przesadziłam? Nie mam pojęcia." Potem trochę ochłonęłam i pomyślałam: "Dobra, przynajmniej było to szczere i tak naprawdę to się liczy."
      Czy zagrałaby tę scenę trzy lata temu?
  - Nie. Nie tak, jak teraz. Zdecydowanie nie. W tej scenie każde wypowiedziane słowo jest przepojone trzyletnim doświadczeniem i miłością do tej pracy. Kiedy tylko pojawiliśmy się w Doctorze Who, od razu ruszyliśmy z kopyta, jakbyśmy znaleźli się w samym środku trąby powietrznej, ale potem zaczęliśmy się zastanawiać czy... - [Karen] waha się. - Zastanawiasz się: "Czy tak jest dobrze? Może powinnam to zrobić inaczej?" A potem kręcisz się w kółko, starając się to rozgryźć, bo naprawdę zaczynasz to poważnie analizować. [W tym miejscu skany są tak rozmyte, że ciężko odczytać mi kilka słów, więc je pominę, ale zdanie, co dziwne, wciąż ma jakiś sens - przyp. tłum.] Później, jakoś podczas nagrywania naszego drugiego sezonu, zaczęłam czuć, że naprawdę "zrozumiałam" tę postać. Albo po prostu w pewnym momencie ona stała się moją drugą naturą. W Doctorze Who nauczyłam się bardzo dużo. Zdobyłam sporo doświadczenia, a teraz nadszedł czas, abym odeszła.

13 października 2012

.pożegnanie pondów.

Jak się można domyślić po tym, że prowadzę bloga o Karen, naprawdę kochałam Pondów w Doctorze Who i złamało mi serce ich odejście. Ale z drugiej strony Oswin czy też Clara zapowiada się naprawdę interesująco, więc nie mogę narzekać. W każdym razie, wczoraj BBC stwierdziło, że warto by nam przypomnieć o tym, że to już koniec i wstawiło na swojego jutiuba filmik przedstawiający scenę, która nigdy nie została nakręcona, ale moim zdaniem warto ją obejrzeć, więc wstawiam tutaj i tłumaczę :)
Doktor: Wiem. Prowadzicie tutaj piękne, pokręcone życie. To sprawia, że jesteście tak niesamowicie... ludzcy. Nie chcecie go sobie odpuścić. Rozumiem.
Brian: W zasadzie, to nie chcą sobie odpuścić ciebie, Doktorze. I ja uważam, że nie powinni tego robić. Idźcie z nim! Idźcie ratować każdy napotkany świat. Komu nadarza się taka okazja? To życie na was zaczeka.
Doktor: Możesz do nas dołączyć, Brianie.
Brian: Ktoś będzie musiał podlewać kwiaty.
P.S.
Scenariusz: Chris Chibnall

(Ta scena nigdy nie została sfilmowana)
Sceneria: Dom Rory'ego i Amy/ Przedpokój/ Podczas zachodu słońca
BRIAN podlewa kwiaty. Zatrzymuje się i rozgląda wokół - w domu panuje pustka. Nieobecność Amy i Rory'ego.
Dzwonek do drzwi.
Zbliżenie kamery na zdziwionego Briana.
Otwiera drzwi i poznaje... ponad sześćdziesięcioletniego mężczyznę o imieniu ANTHONY. Ma on na sobie staromodny garnitur i mówi z nowojorskim akcentem. 

Anthony: Pan Brian Williams?
Brian: Tak. Skąd pan wiedział, że tu jestem? Ten dom nie należy do mnie.
Anthony: To dla pana.
Brian: Nie rozumiem.
Anthony: Powinien pan to przeczytać. Zaczekam.
Wchodzi do środka, mijając zdezorientowanego BRIANA.
Sceneria: Dom Rory'ego i Amy/ Salon/ Podczas zachodu słońca
BRIAN otwiera list, siedząc na kanapie.
Rory: Kochany Tato,
To dla mnie dość trudne. Jeśli dobrze obliczyłem, czytasz ten list w tydzień po tym, jak odlecieliśmy w TARDIS. Chodzi o to, że my już nie wrócimy. Żyjemy i mamy się dobrze, ale utknęliśmy w Nowym Jorku, pięćdziesiąt lat przed tym, jak się w ogóle urodziłem. Nie mogę wrócić do domu, już nawet nigdy Cię nie zobaczę i to łamie mi serce. Bardzo Cię przepraszam, Tato. Rozmyślałem o tym przez lata i wpadłem na pomysł, że mógłbym napisać Ci list, opowiedzieć Ci co zdarzyło nam się w życiu i o tym jak mimo wszystko byliśmy szczęśliwi. Ale zanim do tego przejdę, chcę, żebyś wiedział, że jesteś najlepszym ojcem, jakiego mógłby chcieć syn. I przepraszam za wszystkie te razy, kiedy doprowadzałem cię do szaleństwa, kiedy Ty doprowadzałeś mnie do szaleństwa i te, kiedy się na Ciebie wydzierałem. Tęsknię za wszystkim, co z Tobą związane, a już szczególnie za Twoimi niezręcznymi uściskami. Kupiłem ziemię, mamy mały ogródek - ja się nim zajmuję. Ale najważniejszą częścią naszego życia jest mężczyzna, który doręczył Ci ten list, Anthony... Bądź dla niego miły, bo jest Twoim wnukiem.
Sceneria: Dom Rory'ego i Amy/ Salon/ Podczas zachodu słońca
BRIAN wychodzi do przedpokoju i powoli zbliża się do Anthony'ego.
Rory: W końcu udało nam się go adoptować w 1946 roku: Anthony'ego Briana Williamsa. Może opowiedzieć Ci wszystko, będzie miał ze sobą albumy ze zdjęciami. Zdaję sobie sprawę, że posiadanie starszego od siebie wnuka musi byś strasznie dziwacznie, przykro mi.
Kocham Cię, Tato. Tęsknię.
BRIAN stoi naprzeciwko ANTHONY'EGO. ANTHONY wyciąga do niego dłoń.
Anthony: Jak się pan czuje?
BRIAN jest strasznie przejęty i zadziwiony. 

8 września 2012

.GQ, artykuły i filmiki.

No dobrze, więc kolejna dawka Karen specjalnie dla Was :)
Wywiad do Radio 1, który jakoś mi umknął:
Filmik zza kulis grania w kręgle z ekipą Nerdist:
A teraz krótki artykuł i piękne skany z magazynu GQ Details. Noooooooooogi :) Żeby były jeszcze dłuższe, można powiększyć, klikając w skany :)
Tłumaczenie tekstu:
Nowy wymiar dla Karen Gillan
Płomiennowłosa pomocnica Doctora Who mówi o graniu Shrimp i powrocie do TARDIS.

     Kiedy w 2010 roku Karen Gillan otrzymała swoją przełomową rolę, stała się ulubienicą maniaków serialu: zagrała u boku Doctora Who towarzyszkę z tendencją do pokazywania się w (zdecydowanie sprzecznym z regulaminem) policyjnym mundurku. Teraz, kiedy jej postać, Amy Pond, przygotowuje się do opuszczenia TARDIS, grono jej wielbicieli wykroczyło poza fanów programu. Zwłaszcza po roli modelki z lat sześćdziesiątych, która narobiła szumu w świecie młodzieży, Jean Shrimpton - "najpiękniejszej twarzy na świecie" - w filmie biograficznym BBC Four We'll Take Manhattan o jej chwilowym chłopaku, Davidzie Bailey'u.
     Niedługo po styczniowej emisji, aktorka mogła przeżyć to, co jej bohaterka.
 - Zrobiłam z [Bailey'em - przyp. tłum.] sesję dla Vogue'a - powiedziała dwudziestoczterolatka. - W ogóle nie wspominaliśmy o We'll Take Manhattan, było bardzo dziwnie. Nazwał mnie "smutną walijską dziewczyną", a ja powiedziałam: "Bailey, jestem Szkotką, ale to nic." A on wciąż mnie tak nazywał...
     Inni są nią raczej bardziej oczarowani - jest niezliczona ilość stron gromadzących zdjęcia Gillan ( - Nie, żebym je oglądała - mówi). Jednak kiedy po raz pierwszy pojawiła się w Doctorze Who, niektórzy zagorzali fani twierdzili, że jest ona zbyt seksowna.
 - Nie chcę podczas grania jakiejś postaci najbardziej skupiać się na tym, czy ktoś nie poczuje się urażony. Więc nawet mi się to podoba, bo oznacza to, że coś w nich poruszyliśmy.
     Jej ostatni sezon jest spowity tajemnicą, ale mamy garść faktów o jej końcowych chwilach u boku Doktora: w pierwszym odcinku Gillan będzie walczyła z Dalekami, akcja pewnego odcinka rozegra się na Dzikim Zachodzie oraz powrócą Płaczące Anioły. Och, i zobaczycie ją w serialu po raz ostatni. Bezapelacyjnie. Więc czy to oznacza, że Amy Pond umrze?
 - Nie. Po prostu obiecałam sobie, że jak już odejdę, to nie będę powracać od czasu do czasu.
     Zanim fani Gillan napełnią łzami swe kubki ozdobione motywem Cybermanów, zapewniamy, że powróci ona na ekrany - najpierw w niezależnej komedii Not Another Happy Ending.
 - To dla mnie kluczowy moment, więc chcę podejmować właściwe decyzje - mówi. - Cały swój majątek trzymam w magazynie i jestem bezdomna, ale naprawdę mi się to podoba.

A teraz jeszcze kilka spraw, o których zapomniałam Wam napisać w międzyczasie. Czy wiecie, że Moffat zabronił Karen i Mattowi się umawiać? xD Nie, żeby były jakieś przesłanki, że chcieli. Po prostu Steven od razu go ostrzegł. A Matt i tak stwierdził, że są profesjonalistami. Nie mam za bardzo czasu tego tłumaczyć, ale macie to tu: BelfastTelegraph.co.UK

I kolejny artykuł, którego nie przetłumaczę, więc przedstawię go w skrócie: jeśli śledzicie mojego bloga lub czerpiecie informacje o Karen z innych źródeł, to prawdopodobnie wiecie, że ojciec Karen jest wielkim fanem muzyki i często śpiewa na np. open-mike (czyli swego rodzaju karaoke, z tym że dla osób, które naprawdę umieją śpiewać). Dlatego Karen postanowiła sfinansować swojemu tacie nagranie płyty! :) Nawet rozważa nagranie z nim duetu. Oto, co powiedziała na ten temat:
Płacę za wydanie albumu mojego taty. Nie jest profesjonalnym piosenkarzem, ale naprawdę kocha śpiewać. To taki prezent na Dzień Ojca. Nawet myślę o nagraniu z nim duetu, ale on śpiewa o wiele lepiej ode mnie. 
Uważam, że to totalnie słodkie z jej strony :) Całość artykułu możecie przeczytać tutaj: DailyRecord.co.UK

31 sierpnia 2012

.pond life 5, napisy PL.

Ostatni odcinek Pond Life, tym razem totalnie smutny.
Tłumaczenie:
Sierpień 
Doktor: Pondowie! To znowu ja. Przepraszam za to, że dawno się nie odzywałem. Podrzuciłem waszego Ooda z powrotem do domu. Podłączyłem go do ich wspólnego umysłu. Regulator steru wciąż nie działa. Postrzelili mnie strzałą na Hastings Hill. Jeździłem też na koniu w jedenastowiecznym Coventry. I myślę, że mogłem przez przypadek wynaleźć makaron. Chciałem do was wpaść, ale was nie było. Ale to nic. Wszystko w porządku, prawda? Z waszą dwójką? Na pewno. Jesteście Pondami, zawsze u was w porządku. Tylko się niepotrzebnie martwię. Tak czy inaczej, zadzwońcie, gdybyście mnie potrzebowali. Dobra. Cześć. 
Automatyczna Sekretarka: Wiadomość usunięta. 
Amy: Potrzebujemy cię, Obdarty Doktorze. Ja cię potrzebuję.
Och :( Amy i Rory. Myślałam, że chociaż nam powiedzą w Pond Life, co się stało, ale trzeba czekać, niestety. No cóż...

Poza tym mam dla Was jeszcze video z Comic Conu:



30 sierpnia 2012

.pond life 4, napisy PL + plakaty.

Czwarta, czyli przedostatnia część Pond Life:

Lipiec 
Doktor: Ood? A tak, zastanawiałem się, gdzie się podział. Myślałem, że spaceruje gdzieś po TARDIS. Musiał się wymknąć, kiedy u was ostatnio byłem. Jeśli to było wtedy. Uratowałem go podczas konfliktu z Androvaxami. Miałem go zabrać na Orbitę Oodów. Nie sprawia wam problemów, prawda?  
Ood: Miłego dnia w pracy. 
Rory: Dzięki. Doktorze? Doktorze?! On... Jemu się chyba wydaje, że jest naszym lokajem.  
Doktor: Jest przyzwyczajony do usługiwania. Najlepiej będzie, jeśli po prostu pozwolicie mu to robić. Dzisiaj po niego przyjadę. Kiedykolwiek jest to "dzisiaj". O nie, muszę kończyć. Pobór mocy grozi, że spowoduje implozję TARDIS. O nie, nie jest dobrze. Czemu to robisz? Nie, nie, nie! Nie rób tego! 
Ood: Państwa herbaty. Co jeszcze mogę dla państwa zrobić? 
Rory: Czuję się strasznie winny. 
Amy: Po prostu jedz śniadanie.

A tak poza tym, BBC wypuściło promocyjne plakaty do pierwszych odcinków siódmego sezonu:



źródło: KarenGillan.org

29 sierpnia 2012

.pond life 3, napisy PL.

Trzeci odcinek Pond Life. Pierwszy był zdecydowanie najzabawniejszy :(
Czerwiec 
Rory: Wow!
Amy: Z drogi, panie Pond. Co? Czemu nie?
Ood: Mogę w czymś pomóc?
Rory: Ood na kiblu.
Amy: Taaa.

28 sierpnia 2012

.pond life 2, napisy PL.

Drugi odcinek Pond Life:
Tłumaczenie:

Maj 
Doktor: Przestańcie.
Rory: Co się dzieje?
Amy: Doktorze, to nasza sypialnia.
Rory: Ustaliliśmy coś odnośnie sypialni.
Doktor: Nikt nie jest teraz bezpieczny na tej planecie. Musimy to rozwiązać, zanim będzie za późno. Ubierajcie się, jeśli się pośpieszymy, to może mamy szansę... Nie macie pojęcia, o czym mówię, prawda?
Pondowie: Nie
Doktor: No kurczę, znowu regulatory! Za wcześnie!
Amy: Doktorze, nie możesz tak sobie po prostu pójść. Co się dzieje? Nie powinniśmy wiedzieć?
Doktor: Pojawiam się nie po kolei. Łatwo się pomylić. Nie macie się czym martwić, zapomnijcie, że tu byłem. Jeszcze zdążę wrócić. Wszystko w porządku. Tak jakby. Nie martwcie się o przyszłość. Przyszłość jest naprawdę... bezpieczna. Naprawdę, naprawdę bezpieczna. Śpijcie dobrze.
Rory: Nienawidzę, gdy to robi.

27 sierpnia 2012

.pond life, napisy PL.

A oto pierwszy odcinek Pond Life:
EDIT: Oto tłumaczenie:

Kwiecień 
Doktor: Witajcie, Pondowie, melduję się! Jak się macie? No serio? Nie mam wiele do opowiedzenia. Surfowałem na ogniospadzie Florinelu 9. Nie planowałem tego, po prostu w ten sposób najłatwiej mogłem uciec. W paryskim hotelu spotkałem Matę Hari. Cóż za ciekawa kobieta... Podłożyłem trochę wokali. Powinienem u was być lada dzień. Dosłownie lada dzień. Regulatory steru wariują. Nie mogę ustawić układ kierowniczego czasu. O jejku, wygląda na to, że zderzę się ze starożytną Grecją...  
Amy: Doktor. 
O mój Boże, naprawdę nie wiem jak tłumaczyć te typowo doktorowe terminy. 'Helmic regulators' pojawiło się już w jednym z odcinków, więc skorzystałam z tłumaczenia z napisów, bo mnie na myśl przychodziło tylko słowo 'sterownik', ale to raczej co innego. Problem miałam też z 'temporal steering', więc przetłumaczyłam go jako 'układ kierowniczy czasu', jak widać, ale brzmi to trochę bez sensu. Brrr, to dla mnie za trudne xD

Jak widać zmieniłam szablon i miałam problem z czcionką, bo nawet teraz nie jestem pewna, czy wygodnie się czyta... Tło jest wariackie, wiem. Jeśli te kropki i kolorystyka przeszkadzają w czytaniu, to proszę dać znać w komentarzu, a najwyżej wrócę do poprzedniego szablonu :)

.nowy jork.

Haha, fani Doctora Who są zawsze czujni, tak więc ze dwa dni temu jedna z dziewczyn z tumblra zrobiła zdjęcia Mattowi i Karen na lotnisku JFK w Nowym Jorku. Fotki są malutkie, ale i tak:


Mattowi i Kazz towarzyszyła również Caro, czyli producentka wykonawcza DW. Podobno nasza Szkotka na chwilę im się zgubiła, kiedy poszła zapalić (brrrr, nienawidzę), ale w końcu ją znaleźli i ruszyli do postoju taksówek, limuzyn itp. Po czym uświadomili sobie, że nie muszą jechać taksówką, bo czeka już na nich samochód z szoferem :)
Tak więc 25 sierpnia odbyła się amerykańska premiera Asylum of the Daleks. Nasze główne gwiazdy wieczoru przyjechały... DeLoreanem! Takim jak w Powrocie do Przyszłości! Czy muszę mówić, że uwielbiam filmy z tej serii? Co dziwne, zupełnie nieświadomie, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Kazz i Matt bawili się w NY, ja oglądałam Powrót to Przyszłości :)
Karen wyglądała obłędnie (ten makijaż! I buty!), chociaż moim zdaniem sukienka powinna być albo odrobinę dłuższa, albo o wiele krótsza :)

25 sierpnia 2012

.zwiastun.

BBC dziś rano wypuściło kolejny zwiastun Asylum of the Daleks:

24 sierpnia 2012

.pondowo.

Nie wiem, czy już słyszeliście, ale BBC ogłosiło, że przed premierą Asylum of the Daleks (która odbędzie się 1 września) na youtube BBC będzie można obejrzeć miniserial o nazwie A Pond Life! Ma się on składać z 5 odcinków (pierwszy będzie można zobaczyć już w poniedziałek 27 sierpnia o 12.00 czasu brytyjskiego, czyli 11.00 naszego, o ile się nie mylę) i zasadniczo wprowadzi nas w to, co działo się u Pondów w międzyczasie. 
Z Kazz pojawiło się na razie tylko jedno zdjęcie promocyjne:
źródło: DoctorWhoTV.co.UK

Można też zobaczyć jak Karen i Arthur mówią o tej miniserii:

A tak poza tym, pojawił się nowy zwiastun nowego sezonu DW, w którym możemy zobaczyć trochę więcej scen:

21 sierpnia 2012

.nowa rola, DW, plotka.

Jestem straszna, już dawno miałam napisać tę notkę, ale się nie mogłam zebrać... W każdym razie, Karen pojawi się w nowym miniserialu o nazwie A Touch of Cloth.
Karen Gillan zagra w A Touch of Cloth
Odchodząca z Doctora Who aktorka Karen Gillan pojawi się w trzeciej części A Touch of Cloth. 
Aktorka wyjawiła, że pojawi się w policyjnej parodii stacji Sky One, napisanej przez Charliego Brookera. Pierwsza część parodii ma zostać wyemitowana w weekend przed Bank Holiday [święto w Wielkiej Brytanii, które odbywa się w ostatni poniedziałek sierpnia - przyp. tłum.], a zagrają w niej John Hannah i Suranne Jones. Druga część została już nakręcona i pojawi się w telewizji nieco później. Gillan pojawi się w trzeciej części, która prawdopodobnie pojawi się na Sky One w roku 2013. 
 - W trzeciej części powracamy do morderstwa, ale jest ono bardzo przykre. Motywem przewodnim jest: "To stało się sprawą osobistą". W drugiej ciągle mówią: "Zapomniałeś po której jesteś stronie!". Natomiast w trzeciej: "To stało się sprawą osobistą!" - powiedział Charlie Brooker dla Radio Times. 
Brooker wyjawił, że nagrywanie trzeciej Touch of Cloth ma się niedługo zacząć i potwierdził, że pojawi się w niej Suranne Jones. Szczegóły dotyczące postaci Gillan nie zostały jeszcze wyjawione. Aktorka po raz ostatni pojawi się w Doctorze Who, u boku Arthura Darvilla, w nadchodzącym siódmym sezonie wysłużonego serialu sci-fi BBC.
źródło: ATVToday.co.UK

A tak poza tym, pojawiło się więcej zdjęć promujących Asylum of the Daleks:


źródło: DoctorWhoTV.co.UK

BBC wypuściło również króciutki zwiastun tego odcinka:

No i jeszcze trzy krótkie fragmenty z wywiadu z Kazz, których nie mam pojęcia jak wstawić tu na bloga, więc dam tylko linki: 

No a na koniec plotka, którą jakiś czas temu słyszałam, w którą nie do końca wierzę, a która gdyby okazała się prawdą, bardzo by mnie zasmuciła, bo Karen wyobrażam sobie tylko z Mattem:
Francuski pocałunek, czyli Karen zakochuje się w koledze z planu 
Dawna gwiazda Doctora Who, Karen Gillan, podobno uczucia do swojego francuskiego kolegi z planu przeniosła do prawdziwego życia. 
Dwudziestoczteroletnia uczennica Telford College zaczęła umawiać się ze Stanley'em Weberem, którego poznała na planie Not Another Happy Ending. 
W filmie, gra ona przeżywającą trudności pisarkę Jane Lockhart, która przez nieuwagę zakochuje się z swoim przystojnym wydawcy granym przez Webera. 
Nagrywanie w Glasgow, trwające ponad miesiąc, zakończyło się w zeszłym tygodniu. 
Jest to pierwsza rola byłej modelki odkąd odeszła z Doctora Who, gdzie grała jego asystentkę, Amy Pond. 
Źródła twierdzą, że Gillan i Weber byli są nierozłączni. Jedno z nich powiedziało:    
- Ona nie może przestać o nim mówić. Od razu pojawiła się między nimi chemia - nawet ekipa na planie to czuła. Oczywiste stało się to, kiedy wciąż się całowali, gdy reżyser powiedział: "cięcie".

źródło: ScotsMan.com

16 sierpnia 2012

.wszystkiego po trochu.

No niestety, jak zwykle jestem trochę spóźniona, ale w ostatnich dniach przeżyłam mały szok xD
W każdym razie, trochę się ukazało wiadomości o Karen, więc już się za to biorę.
Zacznijmy od imprezki na zakończenie zdjęć do Not Another Happy Ending. Jej znajomi z planu byli tacy mili, że podzielili się z nami dwoma zdjęciami.
Karen i Freya Mavor:
Karen i Stanley Weber (i ktośtam jeszcze):

A teraz uroczy artykuł. Lubię Kazz jeszcze bardziej za to, że się nie sprzedała. Mimo, że to Hollywood. 

Karen Gillan rezygnuje z Hollywood, by nakręcić niezależny film w Glasgow
Gwiazda Doctora Who odrzuciła główną rolę w nowym amerykańskim serialu, żeby na ulicach Glasgow kręcić komedię romantyczną.
Karen Gillan odmówiła jednej z osób, która wypromowała wiele gwiazd w Hollywood, ponieważ obiecała już wystąpić w niskobudżetowym szkockim filmie.
Twórczyni trzech najpopularniejszych seriali w Ameryce zaproponowała dwudziestoczteroletniej gwieździe Doctora Who główną rolę w programie.
Ale aktorka - która opuszcza TARDIS po trzech latach grania towarzyszki Doktora, Amy Pond - zgodziła się już zagrać w Not Another Happy Ending.
I lojalnie wywiązała się z obietnicy danej twórcom rozgrywającej się w Glasgow komedii, mimo, że miała szansę na niesamowitą pracę w Los Angeles.
Wpływowa w LA Shonda Rhimes - kobieta stojąca za serialem medycznym Chirurdzy [Grey's Anatomy] - powiedziała:
   - Bardzo mnie to zasmuciło. Kiedy usłyszałam, że Karen opuszcza Doctora Who, chciałam ją zatrudnić. Uważam, że jest naprawdę utalentowana. Ale najwyraźniej ma nagrywać teraz film, więc nie udało nam się jej zdobyć.
Rhimes - okrzyknięta przez magazyn Time jedną ze stu osób, które kształtują świat - prowadzi swoje własne ministudio, które pisało scenariusze i produkowało projekty z gwiazdami takimi jak Anne Hathaway, Britney Spears czy Jada Pinkett-Smith.
(...)
Rhimes przyznała, że pragnęła zaangażować Karen w nowy serial, ale nie chciała wyjawić szczegółów:
    - To ściśle tajne - dodała.
Agent Szkotki, Michael Duff, powiedział wczoraj:
    - To prawda, że Shonda chciała zatrudnić Karen. Ale obawiam się, że nie mogę wyjawić więcej detali. 
(... tutaj kilometrowe gadanie o fabule NAHE, którego nie chce mi się tłumaczyć xD ...)
Film produkowany jest przez Synchronicity Films, a reżyseruje go John McKay, któy pracował również przy filmie dla BBC Four, We'll Take Manhattan, gdzie Karen zagrała supermodelkę Jean Shrimpton. 
Pomimo wsparcia Creative Scotland i BBC Films, twórcy filmu musieli zbierać pieniądze przez Facebook.
Pracownicy Synchronicity odmówili komentarza, ale nasze źródło, które jest blisko związane z producentami, powiedziało:
    - Wiele młodych aktorek skusiłaby oferta pracy w Hollywood. To świetnie odzwierciedla jak Karen wypełnia swoje zobowiązania. Takie szanse nie zdarzają się często.
(...)
źródło: DailyRecord.co.UK

Tak poza tym, pojawił się jeszcze jeden filmik z Comic Conu: 

14 sierpnia odbyła się oficjalna premiera pierwszego odcinka nowego sezonu Doctora Who. Tak więc tu możecie obejrzeć zdjęcia: 

No i to, czego się dowiedzieliśmy:
Odcinek pierwszy: Asylum of the Daleks (Azyl Daleków)
I piękne zdjęcia promocyjne, może tylko troszkę zbyt wyfotoszopowane:





Odcinek drugi: Dinosaurs on a Spaceship (Dinozaury na Statku Kosmicznym)

źródło: KarenGillan.org

Odcinek trzeci: A Town Called Mercy (Miasteczko Zwane Litością, tudzież Miasteczko o Nazwie Litość, nieważne)

źródło: KarenGillan.org

Odcinek czwarty: The Power of Three (Moc Trzech)
Czy ktoś poza mną pomyślał w tym momencie o serialu Czarodziejki? :)
Odcinek piąty: The Angels Take Manhattan (Anioły Przejmują Manhattan)
Ewidentne nawiązanie do We'll Take Manhattan z Kazz :)